Ale Jazda

Singapur – miasto idealne czy iluzja szczęścia?

Marzenie wszystkich Niemców o Ordnungu urzeczywistnia się w Singapurze. Moja pedantyczna natura, sprowadzana przez lata do parteru przez Pana Męża, pod względem estetycznym też czuje się tu wyśmienicie. Oboje zresztą czujemy to samo. Zewsząd spoglądają na nas kamery, strażnice porządku i moralnego zachowania, trzymające wirtualny bat nad obywatelami i turystami. Ulice są czyściutkie, trawa równo przystrzyżona, nowoczesne wieżowce, ludzie piękni i ubrani jak z journala. Enklawa dostatku na kontynencie niedostatku. Zapraszamy na zwiedzanie Singapuru.

Singapur_widok_rzeka_marina_bay

Granicę przekraczamy pod wieczór, sprawnie, w kilkanaście minut. Kontrola bagażu troszkę nas spowalnia bo panie bacznie przyglądają się znalezionej zapalniczce. Tłumaczymy, że podróżujemy dookoła świata a zapalniczka to jednak całkiem przydatne urządzenie i pozwalają nam ją zatrzymać. Patrząc po sąsiednich stoiskach, celnicy są dość skrupulatni. Warto więc zapoznać się z przepisami celnymi żeby oszczędzić sobie czasu i problemów.

Autobus wyrzuca nas gdzieś na ulicy w strugach deszczu. Kto widział azjatyckie ulewy ten wie, że zazwyczaj przemaczają aż do gaci, więc jesteśmy gotowi szarpnąć się na taksówkę. Idziemy na postój a tam kolejka  30 osób. Czekamy kilka minut, nic się nie dzieje więc kalkulując na szybko spędzimy tu najmarniej godzinę. Jest piątek wieczór i jeszcze leje, co równa się temu, że nasze szanse na taksę spadają do zera. Podjeżdżamy więc metrem, potem 15 minut spacerkiem i przemoknięci, oczywiście do gaci, docieramy do mieszkania Łukasza, kumpla, który przygarnął nas pod swój dach, za co z tego miejsca serdecznie mu dziękujemy i przyznajemy tytuł najlepszego hosta ever! „Ale wam się pogoda trafiła! Nie padało od dwóch miesięcy.” Patrzymy na prognozę i ma padać przez najbliższe 5 dni. Zdaje się, że od Bangkoku ciągniemy za sobą anomalie pogodowe.

widok z mieszkania Łukasza

widok z mieszkania Łukasza

Siedzimy sobie na tarasie z cudownym widokiem na downtown a Łukasz snuje plany gdzie nas zabierze i co tam będziemy jeść. Otwieramy szeroko oczy, bo zdaje się, że oprócz jedzenia nie starczy nam czasu na nic innego, ale potem dowiadujemy się, że w Singapurze wszyscy mają hopla na punkcie jedzenia i wokół tego kręci się życie.

Zwiedzanie_Singapuru

wieczór z owocami morza

Singapur_kolacja_radosc

Zwiedzanie Singapuru

Spacer po centrum

Ruszamy w miasto, to znaczy w państwo! Z Chinatown idziemy spacerkiem wzdłuż rzeki. Po obu stronach (Boat Quay i Clark Quay) zadbane budynki, dużo ładnych knajpek, sklepy i centrum handlowe.
Ceny raczej z kosmosu, dla pracujących tu i posiadujących chętnie nad rzeką białych kołnierzyków. Patrzymy na sztywne lunche biznesowe, sztuczne uśmiechy i myślimy to samo: oj jak bardzo nie tęsknimy za starym stylem życia. Wieczorami na jednym z mostów zbierają się młodzi ludzie. Wcześniej bywały tam grube imprezy, jednak ostatnio zmieniło się prawo i po godz. 22 nie można mieć na ulicy otwartej butelki z alkoholem ani go nabyć w sklepie, także okolica mocno się uspokoiła. Mijamy słynny Fullerton Hotel i skręcamy w stronę zatoki Marina Bay gdzie znajduje się Merlion, ikona Singapuru, pół lew – pół ryba. Są tam również dzikie tłumy turystów, którzy w równie dzikich pozach cykają sobie z nim zdjęcia.
zwiedzanie_singapuru_lew_merlion_zdjecie

co autor miał na myśli?

Nad zatoką wyrastają ogromne wieżowce centrum finansowego, po drugiej stronie króluje Marina Bay Sands czyli ogromny hotel składający się z trzech budynków połączonych wielkim tarasem na dachu przypominającym z wyglądu prom.
Singapur_widok_rzeka_marina_bay_lew_merlion
U stóp hotelu znajduje się obrzydliwie bogate centrum handlowe, po którym można nawet pływać łódką! Wchodzimy do środka kupić wodę w 7/11, my w naszych podróżniczych outfitach a mijające nas panie za cenę swojego stroju mogłyby pewnie przez rok nakarmić niejedną tajską rodzinę. Ludzie jacyś tacy niezadowoleni. Niby przyszli przepuścić fortunę na ciuchy a nikt się nie uśmiecha, nikt nawet na nas nie spojrzy. Nie to żebyśmy byli jacyś wyjątkowo atrakcyjni, ale tak zwyczajnie, po ludzku jak to się czasem patrzy na mijające nas osoby.
singapur_centrum_handlowe_marina_bay_sands
Wychodzimy na zewnątrz pogapić się trochę na te wielkie i piękne wieżowce. Widok robi wrażenie, można tam długo siedzieć i patrzeć.
Singapur_widok_marina_bay_downtown_budynki
Po prawej stronie w oddali znajduje się teatr i sala koncertowa w kształcie duriana. Niektórzy bardziej złośliwi mówią, że budynek za nimi wybudowano dla jaj 😉
singapur_teatr_durianWieczorem w tym miejscu odbywa się pokaz światła i muzyki i ponoć warto to zobaczyć. Zdecydowanie warto odwiedzić również Gardens By The Bay – ogrody o powierzchni 101 hektarów powstałe na tyłach Marina Bay Sands. Znajdujące się tam instalacje przypominające futurystyczne drzewa intrygują już z daleka. Te tzw. supertrees potrafią gromadzić wodę deszczową i energię słoneczną. Można przejść się między nimi kładką i z góry podziwiać  piękne widoki (wstęp 5$) lub odwiedzić 2 szklarnie z egzotycznymi roślinami (28$). Samo wejście na ogrody zewnętrzne jest darmowe. Niestety nie udało nam się zobaczyć ani pokazów świetlnych ani z bliska podziwiać cudownych ogrodów ponieważ choroba nieco pokrzyżowała nasze plany. Liczymy jednak, że to dobry znak zwiastujący nasz powrót do Miasta Lwa.
Zwiedzanie_Singapuru_marina_bay_ogrody_gardens_by_the_bay

Ogród Botaniczny

Na spacer po Ogrodzie Botanicznym dobrze zarezerwować co najmniej 2 godziny bo jego powierzchnia to 74 hektary. Można podjechać autobusem pod południową bramę i kierować się w stronę znajdującej się na północy stacji żółtej linii metra (Botanic Gardens).
Zwiedzanie_Singapuru_ogród_botaniczny_wejscie
Po alejkach ogrodu chodzi się bardzo przyjemnie. Bujna roślinność daje upragnione schronienie od parzącego słońca . Chodzimy po zielonych labiryntach z głowami zadartymi do góry bo pierwszy raz widzimy tak wielkie liście! Teren podzielony jest na wiele mniejszych i tematycznych części, np. Ogród imbirowy czy ogród orchidei. Wstęp do tego ostatniego jako jedyny jest płatny. Mimo, że jest środek tygodnia jest bardzo dużo ludzi i to niekoniecznie turystów. Są wycieczki szkolne i lekcje w terenie, żony ekspatów oprowadzające gości po atrakcjach miasta a najwięcej jest opiekunek biegających za blond bobasami. Ogród Botaniczny jest tez dobrym miejscem na piknik. Jest to zdecydowanie tańsza opcja niż korzystanie z usług znajdujących się tu knajpek (frytki 5$). Nie ma problemu ze znalezieniem toalety.
Zwiedzanie_Singapuru_ogród_botaniczny_wodospad

Sentosa

Któregoś wieczora Łukasz zabiera nas na wyspę Sentosa znajdującą się na południu. Jedziemy uberem, który w Singapurze działa sprawnie i przy kilku osobach jest dobrą alternatywą dla przejazdu kolejką Sentosa Express (4$). Docieramy na Palawan Beach. Plaża po zmroku wygląda bajkowo. Jest zdumiewająco pusto, cisza, spokój. Można siąść sobie na piasku i wypić piwko z cudownym widokiem.
Zwiedzanie_Singapuru_sentosa_piwo_relaks
Knajpki w ciągu tygodnia zamykane są o 22 co równa się temu, że kończy się dostęp do toalety. Nie radzimy nigdzie uskuteczniać toalety na dziko, bo nigdy nie wiadomo gdzie jest kamera a jak jest blisko, to może nas to słono kosztować.
Wyspa oferuje odwiedzającym wiele atrakcji. Znajduje się tam ogromne akwarium, park wodny, tematyczny park rozrywki Universal Studios, kasyna, hotele i oczywiście plaże, 3 km piaszczystych plaż. Wystarczy torba z dolarami i nie będziemy się nudzić!
Zwiedzanie_Singapuru_sentosa_palmy_plaza

Ceny i przeceny

No właśnie, a propos dolarów. To, że Singapur jest drogi słyszał chyba każdy. Ale co to tak naprawdę znaczy?

Nocleg w Singapurze to jeden z większych wydatków. W porównaniu z innymi azjatyckimi krajami faktycznie jest drogo, jednak bez problemu można znaleźć hostel za 50 zł od osoby i to ze skromnym śniadaniem. Jest to zatem cena porównywalna do polskich hosteli, z tym, że standard ciut wyższy. Można znaleźć też darmowy nocleg np. korzystając z Couchsurfingu lub tak jak Rostki, śpiąc na lotnisku. Oczywiście można też mieć super kumpla z Singapuru i zatrzymać się u niego 🙂Jedzenie w knajpach jest drogie. Spokojnie można wydać 15-20$ dolarów na osobę bez większych szaleństw. Zdecydowanie tańszą opcją są tzw. foodcourty, czyli streetfood sprowadzony do singapurskich standardów, bo jak to tak można stragan na ulicy rozstawić? Musi być ładnie i czysto, ze stolikami i krzesełkami. Tam zjemy wszystko (kuchnia chińska, tajska, malezyjska, indyjska etc.) za około 5$ i wzwyż. Najtańsze jedzenie jest w okolicy Chinatown gdzie spokojnie można zjeść obiad za 2,5$ i jest smacznie. To chyba niezbyt wygórowana cena? Jak macie dostęp do kuchni można zaopatrzyć się w supermarkecie i gotować samemu. Nie opłaca się przygotowywać dań kuchni europejskiej bo składniki są drogie, ale jajecznica czy jakieś naleśniki wyjdą ekonomicznie.

Woda w sklepie kosztuje tyle co w Polsce, napoje słodkie są trochę droższe. Najdroższy jest alkohol. Piwo w sklepie kosztuje 5-6$ za dużą butelkę a w knajpie trzeba już liczyć 10-15$ a nawet więcej. Warto polować na tzw. happy hours gdzie dostaniemy 2 piwa w cenie 1. Mocniejsze alkohole zaczynają się od 20$ za 0,7. W barach nawet nie patrzyliśmy 😛

Kawa w kawiarni to około 5-7$, ale w chińskich knajpkach będzie to już 1,3-1,5$ czyli przyzwoicie.

Komunikacja miejska nie jest droga i jest wiele opcji biletowych. Zacznijmy może od tego, że po centrum można poruszać się pieszo i nie są to jakieś straszne odległości (nawet Paweł dał radę!). Dla przyspieszenia korzystamy z metra lub autobusów. Jeśli Wasz plan na zwiedzanie Singapuru jest napięty jak plandeka na Żuku, może opłaci się 1, 2 lub 3 dniowy bilet turystyczny (odpowiednio 10, 15 i 20 $), w którego cenie mamy nieograniczoną liczbę przejazdów. Kolejna opcja to karta EZ Link którą doładowuje się dowolną kwotą, jednak nie może być na niej mniej niż 3$. Koszt samej karty to 5$ i niestety jest bezzwrotny. Za kartę na stacji zapłacimy 12$ z czego 7$ do wydania na przejazdy, w 7/11 karta powinna kosztować 10$ z czego 5$ na przejazdy. Najlepiej oczywiście byłoby odziedziczyć po kimś lub odkupić za mniejszą kwotę EZ Linka, co w hostelu raczej nie powinno być problemem. Ceny za przejazdy są w tej opcji najtańsze i zaczynają się od 0,70$.

Bilet jednorazowy kosztuje 1,10$ i wzwyż (zawiera depozyt 0,10$), w zależności od dystansu i można go doładować do sześciu razy w ciagu 30 dni. Ostatni, szósty przejazd będzie nas kosztował te 0,10$ mniej. Doładowując bilet oszczędzamy za każdym razem 0,10$ w porównaniu do kupna nowego biletu. Musicie sobie przekalkulować, która opcja będzie dla Was najlepsza.

Bilety wstępu i atrakcje, jakie oferuje Singapur do tanich nie należą. Najlepiej sprawdzić aktualne ceny na stronach internetowych, my podajemy ceny obowiązujące w 2016:
Akwarium – 40 $
Skywalk (Gardens by the Bay) – 5$
Szklarnie (Gardens by the Bay) – 28 $
Universal Studios – 74 $
Singapore Flyer – 33 $

Ogród Orchidei – 5 $

Zakazy, zakazy

I jeszcze raz zakazy. Porządek musi być dlatego wielu rzeczy w Singapurze nie wolno, pod karą grzywny.
Uwaga palacze! Palić można jedynie w wyznaczonych do tego miejscach. Po papierosku nie odświeżymy oddechu gumą gdyż jej sprzedaż jest zakazana. Guma wypluta na ulice jest bardzo ciężka do usunięcia, wiec problem został wyeliminowany u źródła. Czystość jest bardzo ważna w Singapurze, więc karane jest zaśmiecanie i plucie w przestrzeni publicznej. Nie wolno jeść ani pić w środkach komunikacji miejskiej. Ze względu na nieprzyjemny zapach nie wolno też nimi wozić durianów. Nie wolno zastawiać drzwi wysiadającym pasażerom i są nawet specjalne linie, za którymi należy czekać (wspaniałe! u nas by się przydało!)
Wspominaliśmy już o zakazie publicznego załatwiania potrzeb fizjologicznych. Dodamy do tego zakaz nagości, nawet we własnym domu, bo sąsiad może zobaczyć przez okno i przeżyć szok nie z tej ziemi 🙂

Zakaz posiadania i przemytu narkotyków jest chyba oczywisty, ale wiedzieliście że polski makowiec też jest zakazany? Tak jak sam mak i wszystkie zawierające go wyroby.

Czy polecamy Singapur?

Zdecydowanie tak! Jest przepiękny i wspaniale zorganizowany. Panorama centrum finansowego robi ogromne wrażenie a nowoczesny design Marina Bay Sands, Gardens by the Bay, Helix Bridge czy biały kwiat Muzeum Sztuki to wisienka na singapurskim torcie. Z drugiej strony są jednak równie piękne dzielnice kolonialnych budynków czy chinatown, które nadają miastu zróżnicowany charakter. Zwiedzanie Singapuru jest czystą przyjemnością.

Jednak atmosfera Singapuru jest dość przytłaczająca. Ma się wrażenie wszechobecnej kontroli, zakazów i życia pod linijkę. Ludzie nastawieni są bardzo na konsumpcjonizm i wydają się być mało szczęśliwi mimo otaczającego ich dostatku. Mieliśmy też wrażenie konieczności dostosowania się do obowiązującej normy, bez miejsca na ponadprzeciętność i indywidualność. Może to tylko wrażenie? Jakie były Wasze doświadczenia?
Singapur_graffiti_twarz_robot
Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest