Ale Jazda

Bromo – wycieczka zorganizowana czy wypad na własną rękę?

Wulkan Bromo to topowa destynacja turystyczna dla zdecydowanej większości odwiedzających Jawę. Jest on łatwy w podejściu, przez co czasem bywa niedoceniany i omijany przez podróżników szukających wielkich wyzwań. Faktycznie, w porównaniu do zdobycia Fuji, wejście na Bromo było miłym spacerem, ale było to równie ekscytujące i pełne wrażeń doświadczenie! Kiedy staje się na krawędzi krateru i widzi wrzące wnętrze wyrzucające kłęby dymu i głośne pomruki, czuć potęgę matki natury. I dla takich chwil nie warto omijać Bromo, tylko dlatego, że łatwo na niego wejść. Również wschód słońca oglądany nad wulkanami ma swój niesamowity urok. Jak najlepiej zorganizować zdobycie wulkanu? Czy wybrać się samemu? A może wycieczka na Bromo będzie optymalnym rozwiązaniem? Mamy nadzieję, że post pomoże Wam w podjęciu decyzji.

wycieczka na bromo

Wycieczka na Bromo – jak to wygląda?

Wycieczki zorganizowane na wulkan mają zazwyczaj standardowy plan. Pobudka w nocy (godzina zależy od tego skąd wyruszacie) i dojazd jeepem na punkt widokowy w Cemoro Lawang. Trzeba jeszcze odrobinę podejść na platformę widokową lub na szczyt góry, z której ogląda się wschód słońca. W przypadku Bromo, wschodu nie ogląda się z samego wulkanu a ze wzniesienia naprzeciwko, z którego rozciąga się widok na dolinę oraz na wszystkie wulkany: Bromo, Tengger, Semeru. Następnie czeka nas powrót do samochodu i przejazd pod wulkan Bromo, skąd w kilkanaście minut do pół godzinki (w zależności od kondycji) wdrapujemy się na krater. Krótka sesja fotograficzna i powrót do samochodu a potem do miejsca startowego.

Brzmi prosto, nieskomplikowanie i bez zbędnej straty czasu. Z pewnością tak jest. Co naszym zdaniem może być jednak wadą tej opcji?

Po pierwsze, tłok. Standardowy program dla wszystkich organizatorów oznacza to, że w każdym z miejsc będziecie Wy i wszyscy ludzie ze wszystkich wycieczek. O ile wschód słońca jest ograniczony ramami czasu i ciężej tu o oryginalne rozwiązanie (można co najwyżej poszukać sobie ustronnego kąta), tak druga część programu może być zupełnie inaczej zorganizowana i można w zupełnej samotności podziwiać potęgę Bromo. Ale o tym dokładniej za moment.

Po drugie, czas. Jak wiadomo każdy kierowca i przewodnik chcą jak najszybciej odbębnić swoją robotę i wrócić do domu. Nie będzie więc okazji, żeby zostać dłużej na wschodzie czy poczekać aż tłumy zejdą z krateru żeby zrobić ładne zdjęcie.

Po trzecie, pieniądze. Porównywaliśmy koszty wyprawy z napotkaną parą, która korzystała z oferty wycieczkowej i wyszło ich to 2-3 razy drożej niż nas z noclegiem na miejscu. Także różnica spora. O tym jak tanio wejść na Bromo juz za moment.

Bromo na własną rękę – Co? Jak? I za ile?

Jako, że nie lubimy zorganizowanych wypraw i korzystamy z nich tylko w sytuacjach ekstremalnych, nie mieliśmy wątpliwości, że wszystko zaplanujemy sobie sami.

Dojazd

Startowaliśmy z Surabayi, dokąd dolecieliśmy z Singapuru. Na dworcu wsiedliśmy w publiczny autobus, który za 18.000 IDR dowiózł nas do Probolinggo i wysadził pod najtańszym Guesthousem w okolicy 🙂 (Nie trzeba nocować w Probolinggo, ale potrzebowaliśmy trochę odpocząć i dokończyć papierkową robotę związaną z wizą do Australii). Następnego dnia rano poszliśmy na dworzec, skąd złapaliśmy zielonego minibusa do Cemoro Lawang. Przy komplecie pasażerów bilet kosztuje 35.000 IDR/os. W przypadku mniejszej ilości osób, koszt kursu, czyli 525.000 IDR dzieli się proporcjonalnie. Najlepiej przyjść na dworzec w godzinach porannych, bo wtedy jest najwięcej zainteresowanych i bilet z pewnością będzie tańszy.

Dojazd do Cemoro Lawang trwa do 2,5h.

wycieczka na bromo

Cemoro Lawang o świcie

Zakwaterowanie

Na miejscu znaleźć można kwaterunek na każdą kieszeń. Nie warto jednak wydawać kokosów, bo spania będzie raptem kilka godzin, no chyba, że planujecie zostać tam 2 dni.

My spaliśmy w Ana Tengger za 150.000 IDR za pokój. To było najtańsze a i warunki były całkiem ok, z ciepłą wodą pod prysznicem i nielimitowaną kawą i herbatą. Taki zestaw się tam naprawdę przydaje bo mocno wieje chłodem!

Cena

Już wcześniej wiedzieliśmy, że jest pewien trik, który pozwala zaoszczędzić na bilecie wstępu do parku. Tak się składa, że ostatnio bilet ten podrożał z 75.000 do 270.000 IDR! a na dodatek w większości przypadków kasa trafia do kieszeni strażników (nie dostaje się żadnego biletu na wejściu) lub jest dzielona między przewodników a strażników. Jednak w godzinach popołudniowych strażników często już nie ma w budce i można przejść za free, lub skorzystać z drogi na skróty, przy której nikt opłat nie pobiera. My skorzystaliśmy właśnie z tej drugiej. Wejście na nią znajduje się na końcu wioski, tuż przy hotelu Cemara Indah. Z wykorzystaniem tego triku całkowity koszt wycieczki na własną rękę z Probolinggo na Bromo  wynosi 290.000 IDR z noclegiem od pary (70.000 IDR za transport w jedną stronę przy komplecie pasażerów + nocleg od 150.000 IDR).

wycieczka na bromo

Tajemna droga na skróty

Wejście na Bromo

Razem z ludźmi, których poznaliśmy w zielonym busiku, postanowiliśmy wejść na Bromo tego samego dnia. Spakowaliśmy więc niezbędne gadżety, takie jak latarki, wodę, jakieś przekąski i o 15 ruszyliśmy przed siebie w kierunku tajemnej drogi, która tajemna nie jest i wszyscy o niej wiedzą! Prowadzi w dół, jest piaszczysta, dosyć wąska i kręta a podczas mokrych dni całkiem śliska, także sportowe obuwie jest tu konieczne. Na dole czeka nas za to ogromna, wulkaniczna pustynia. Idąc po niej słyszeliśmy już z oddali głośne pomruki wulkanu i czuliśmy drgania ziemi, a im bliżej krateru byliśmy, tym bardziej przybierały na sile. W międzyczasie wielokrotnie mijały nas samochody i motocykle, jednak zupełnie nikt nie zwracał na nas uwagi, ani na to co robimy. Dojście na szczyt zajęło nam około 1,5h, ale nie spieszyliśmy się zbytnio. Ostatni fragment drogi prowadził po schodach, które w wyższych partiach były praktycznie w całości oblepione wulkanicznym pyłem.

wycieczka na bromo

wycieczka na bromo

Widok z krawędzi krateru był niesamowity! Bulgoczące wnętrze wyrzucające kłęby dymu hipnotyzowało wzrok a odwracając głowę w drugą stronę można było podziwiać nieziemski krajobraz wulkanicznej pustyni tuż przed zapadającym zmrokiem. Najlepsze w tym wszystkim było to, że oprócz nas nie było tam absolutnie nikogo. Ani na szczycie, ani nawet w zasięgu wzroku. Cały ten widok, wszystkie odgłosy i momenty ciszy były na naszą wyłączność. I mogliśmy tam stać i patrzeć ile tylko chcieliśmy (czyt. długo 😉 )

wycieczka na bromowycieczka na bromo

Kiedy zaczęliśmy schodzić, zaczęła się już szarówka, która bardzo szybko zamieniła się w ciemność. Na dole trzeba było wyciągnąć latarki i trochę na czuja kierować się w stronę wioski i naszego szlaku „na skróty”. Za nami przebijał się jeszcze delikatnie przez ciemność biały dym a przed nami rozciągał się znów ogrom terenu, którego koniec wyznaczały światła wioski. Wulkaniczna ziemia trzeszczała pod stopami a w oddali czasem pojawiało się światło przejeżdżającego przez pustynię motoru. Taka nocna wędrówka u podnóża wulkanu to zdecydowanie jedyne w swoim rodzaju doświadczenie.

Do wioski wróciliśmy koło 20 i po kolacji od razu poszliśmy spać. Nawet w dresach i pod kocem było trochę zimno.

Wschód słońca

Budzik dzwoni po 3 i oczywiście nie jesteśmy wyspani 😉 Gorąca herbata na rozgrzanie, latarka na głowę, przekąski do plecaka i ruszamy w drogę. Jest trochę pod górkę, ale nie ma dramatu. Przynajmniej jest równo pod stopami i nie trzeba, jak na Fuji, uważać za każdym stawianym krokiem.

Naczytaliśmy się o platformie widokowej, która ponoć cieszy się małym powodzeniem i można z niej w spokoju podziwiać wschód słońca. Cóż, chyba już więcej osób się o niej dowiedziało bo wszystkie skrajne miejsca obserwacyjne są już zajęte. Nic to jednak bo wdrapujemy jej się na dach i mamy niezmącony widok i wszyscy ci, którzy stoją na zboczu za nami przeklinają nas w myślach, a może nawet na głos.

wycieczka na bromowycieczka na bromo

wycieczka nad bromo

Ciało w bezruchu stygnie, robi się zimno.  Skaczemy, robimy pajacyki i popijamy turystyczny rum z colą, który ostał się jeszcze z Filipin! (dla niewtajemniczonych, tzw. butelka turystyczna to butelka coli z domieszką rumu/whisky w proporcjach prawie 50/50 😉 ) W końcu po 5 słońce zaczyna przebijać się przez chmury i zalewać światłem dolinę wulkanów. Piękny to widok, choć bez chmur byłby jeszcze piękniejszy. Teraz mamy okazję w świetle dziennym podziwiać pustynię, po której zaledwie kilka godzin wcześniej maszerowaliśmy z latarkami. Z góry również robi to wrażenie, zgłasza pionowa ściana na końcu wioski Cemoro Lawang.

wycieczka na bromowycieczka na bromo

wycieczka na bromowycieczka na bromo

Znów się nie spieszymy bo nic nas nie goni. Po chwili platforma pustoszeje i widać kolumnę jeepów na pustyni. Za chwilę schody i krawędź krateru zaleją tłumy turystów z selfie stickami. A my w tym czasie spokojnie zejdziemy do wioski i zjemy przepyszne śniadanie, które o takim poranku smakuje najlepiej. A Wy gdzie wolelibyście wtedy być? 

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest