Ale Jazda

Wakacje na Filipinach: trasa, noclegi, atrakcje i koszty

Wybierasz się na Filipiny? Patrzysz z przerażeniem na mapę i zupełnie nie wiesz dokąd się wybrać i ile dni tam spędzić? Jak się przemieszczać między wyspami? Gdzie się zatrzymać? Jakie atrakcje są warte zobaczenia a które lepiej sobie odpuścić? I ile to w zasadzie wszystko kosztuje? Doskonale to rozumiemy bo sami przed wyjazdem szukaliśmy takich informacji. A bogatsi o doświadczenie, teraz pewnie trochę inaczej rozplanowalibyśmy nasze wakacje na Filipinach. Tak, pierwszy raz od 9 miesięcy i my pozwoliliśmy sobie na wakacje! Mamy więc nadzieję, że i Tobie te informacje pomogą.

*Ceny i godziny promów bardzo często się zmieniają. Przed planowaną podróżą najlepiej sprawdzić aktualny grafik i cennik w porcie.

wakacje_na_filipinach_bantayan-2

Lądujemy i latamy po Filipinach

Zdecydowana większość lotów z Europy ląduje w Manili. Tamtejsze lotnisko jest duże, często nie ma darmowego transportu między terminalami, taksówkarze zacierają ręce i zdzierają z turystów chore kwoty. Można pokusić się jednak o poszukanie lotu bliżej miejsc docelowych, np. do Cebu, które jest równie dobrą bazą wypadową. A jeżeli nie ma takiej opcji, trzeba szukać dodatkowego lotu. O czym trzeba jednak pamiętać latając po Filipinach? O opóźnionych i odwołanych lotach. Zdarza się to bardzo, bardzo często. Głównie z powodu pogody (w porze deszczowej często są tajfuny, my sami trafiliśmy na 2 i większość lotów odwołano) lub np. zbyt małego obłożenia lotu! Czasem liniom bardziej opłaca się połączyć dwa loty z danego dnia. Dlatego jeśli planujesz dolecieć gdzieś na czas na swój lot powrotny do Europy, przyleć tam dzień wcześniej. A jeśli jest to niemożliwe, przynajmniej kilka ładnych godzin przed planowaną godziną boardingu. Pamiętaj też o obowiązkowej opłacie wylotowej z kraju, która wynosi 750 PHP od osoby.

Wakacje na Filipinach – nasza trasa

Nasz pobyt na Filipinach trwał 28 dni. W tym czasie zrobiliśmy trasę: Cebu – Bantayan – Cebu – Bohol – Panglao – Siquijor – Oslob – Cebu – Palawan – Cebu.

Był to dość napięty grafik i często zmienialiśmy miejsce pobytu. Teraz wiemy już co można było sobie odpuścić a na co poświecić więcej czasu. Ale po kolei.

 

Cebu

Cebu samo w sobie jest zupełnie niespecjalne: duże, brudne, zakorkowane. W centrum naprawdę poraża widok bezdomnych rodzin mieszkających na ulicy i brudnych dzieciaków dosłownie wieszających się na ludziach kręcących się w okolicy fast foodów. My jednak Cebu wspominamy dobrze ze względu na ludzi, których poznaliśmy przez Couchsurfing. Jeśli macie wolny wieczór w Cebu, polecamy za grosze wybrać się na videoke (karaoke w prywatnym pokoju). Jeśli nie masz towarzystwa, wejdź na forum Cebu na Couchsurfingu i zapytajcie kto jest chętny się z Tobą pobawić. Z pewnością nie będziesz się tego wieczora nudzić.

Transport

Cebu jest dobrą bazą wypadową w tej części Filipin. Dojazd na i z lotniska jest stosunkowo łatwy i tani autobus miejskim (My Bus) w cenie 25 PHP. Dojeżdża on do centrum handlowego SM Cebu City, spod którego również jest odjazd w przeciwnym kierunku. Niestety aby kupić bilet na lotnisko, trzeba posiadać specjalną kartę, którą można kupić na przystanku. Można też poprosić kogoś z autobusu o wypożyczenie karty i kupić bilet w normalnej cenie. W super nowoczesnym centrum handlowym znajdziecie sklepy wielu marek, sklepy z kosmetykami, kantor (znajduje się w department store i mają dobre stawki), kupicie kartę sim z internetem w lepszej cenie niż na lotnisku.

Po samym Cebu można jeździć jeepneyami (jeśli wiecie jakim numerem) w cenie 8 PHP lub taksówkami (nie zdażyło nam się zapłacić więcej niż 170 PHP, i to w dużym korku.

Cebu -> Bantayan -> Cebu

wakacje_na_filipinach_bantayan_marikaban

Jak dla nas, punkt obowiązkowy! Znajomi polecili nam odwiedzić tropikalną agroturystykę u Grocha, czyli Michała, który mieszka na Bantayan już od 7 lat. I była to super wskazówka. Zamieszkaliśmy w fajnym domku w samym sercu lokalnej wioski Marikaban i rzut kamieniem od pięknej plaży. Jak się potem okazało, był to najlepszy standard jaki mieliśmy podczas całego pobytu: ciepła woda, lodówka, woda pitna i kuchnia prawie pod chmurką. Wspaniale było mieszkać w gąszczu bananowców i tropikalnej roślinności, z krową za płotem i biegającymi luzem kurami i kurczakami, obserwować codzienne życie wioski, chodzić do lokalnego sklepu, przypomnieć sobie jak to było kiedy i w Polsce dzieciaki bawiły się na podwórku.

Grochu pomógł nam wypożyczyć skuter, dzięki czemu objechaliśmy cały Bantayan. Byliśmy na pięknych plażach w Santa Fe, pojechaliśmy do odległych zakamarków wyspy, odwiedziliśmy lokalne wioski. Zorganizował nam również jednodniowy wypad na Virgin Island. Na Bantayan było pięknie, dziewiczo, bez masowej turystyki, bez wielkich resortów. Idealne miejsce na kilkudniowy odpoczynek.

Transport

Dojazd z Cebu na Bantayan trwa około 5-6h. Autobus odjeżdża z terminala północnego i kosztuje 160-200 PHP w zależności od widzimisie kierowcy 😛 W porcie wysiadamy z autobusu, kupujemy bilety na prom za 170 PHP (+10 PHP za terminal fee). Prom płynie około godzinę a ostatni odpływa około godziny 15, więc z Cebu najlepiej wyruszyć przed 10.

 

Cebu -> Bohol

wakacje_na_filipinach_loboc_rzeka

Bohol to fajna wysepka na 2 dni. Atrakcje nie są wielce porywające, ale jak już się tam jest to wrto je zobaczyć. Mowa o Czekoladowych Wzgórzach i o rezerwacie tarsierów, czyli miniaturowych małpek. Co do tego ostatniego to nie jesteśmy pewni czy to takie naturalne warunki życia tych zwierzaków, bo o dziwo siedziały one dokładnie na tych drzewach, przy których były wyznaczone miejsca do obserwacji. Ale sama trasa prowadząca na Czekoladowe Wzgórza bardzo na plus, zwłaszcza odcinek przez strzelisty las.

Naszym zdaniem największą atrakcja tej wyspy to rzeka w miejscowości Loboc. Zatrzymaliśmy się w Nipa Huts, które położone były nad samym jej brzegiem a widoki były naprawdę bajkowe. Kąpaliśmy się przed śniadaniem, w ciągu dnia i jeszcze nocą. Na dodatek byliśmy tam całkiem sami (nasza 7 osobowa grupa).

Po negocjacjach domek był nasz za 500 PHP od pary. Warunki bardzo, bardzo podstawowe, toaleta kucana ze spłuczko – wiaderkiem, prysznic w postaci wody lejącej się z rury PCV. Ale klimat miejsca wynagradzał wszelkie niewygody.

W jednym z sąsiednich pensjonatów można wypożyczyć paddle board lub wykupić lekcje z instruktorem. Są tam też liny przymocowane na palmach, z których można skakać do wody.

Transport

Trzeba złapać prom z Cebu do Tagbilaran (400 PHP + 50 PHP za bagaż). Z Tagbilaran trycyklem do centrum handlowego (mall) za około 50-70 PHP. Z centrum handlowego łapiemy jeepneya za 27 PHP od osoby. Oczywiście na każdym transporcie będą Cię chcieli policzyć trzykrotnie więcej, bo jesteś biały i na pewno zarabiasz dolary. Warto się wiec targować 😉

 

Bohol -> Panglao

wakacje_na_filipinach_balicasag

To kolejna przyjemna wysepka, która sama w sobie krajobrazowo jednak z butów nie wyrywa. Ale ma kilka naprawdę fajnych atrakcji do zaoferowania. Warto wybrać się na klify, kto odważniejszy może skoczyć, reszta schodzi po schodach i do snorklowania przystąp! Pionowa ściana korali i ogromna ławica sardynek zrobiły na nas olbrzymie wrażenie. Niedaleko znajduje się też jaskinia Hinagdanan ze zbiornikiem wodnym. Można się ta wybrać, ale nie jest to wielce pasjonująca wyprawa.

wakacje_na_filipinach_panglao_snorkeling.

Na głównej plaży stacjonują łódki, które za opłatą kursują na Balicasag. Warto, naprawdę warto tam popłynąć chociaż jest to turystyczna pułapka dla naszych portfeli. Ale za to można nurkować z żółwiami i to w ich naturalnym środowisku (tu więcej o nurkowaniu z żółwiami na Balicasag). Fantastyczna sprawa.

Jeżeli chodzi o zakwaterowanie  na Panglao to bardzo polecamy Coco Farm. 350 PHP/os za dorma, 400 PHP/os za domek. W cenę wliczone jest przepyszne śniadanie, kawa, herbata i woda przez cały dzień. Jest tam też knajpa serwująca super dania (polecamy Coco Pancit i vege burgera).

 

Transport

Dojazd z Bohol na Panglao nie stanowi większego problemu logistycznego. Można złapać busa linii Ceres, jeepneya bądź wynająć trycykl. My wynajęliśmy mini busa w cenie 400 PHP/7 osób.

 

Bohol -> Siquijor

wakacje_na_filipinach_siquijor_plaza

To naszym zdaniem kolejny punkt obowiązkowy w tym regionie. Długie, białe, piaszczyste plaże gdzie oprócz nas nie było dosłownie nikogo, stare kościółki, przepiękne widoki, wodospady, dobra rafa i najlepsze imprezy na Filipinach!

Naszą bazą wypadową było San Juan, gdzie zakwaterowaliśmy się w The Sylvia’s (600PHP za pokój w całkiem dobrym standardzie). Do plaży wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy, przez sąsiedni ośrodek wypoczynkowy z hamakami nad wodą i wifi. Dno było dość muliste, ale chillowanie na dmuchanym pączku rozwiązało ten problem.

Po dniu relaksu na lokalnej plaży, za pośrednictwem właścicieli wypożyczyliśmy skutery (250 PHP) i ruszyliśmy na eksplorację wyspy. Najpierw na wschód w kierunku Lazi (ktoś zrobił sobie żarcik i niektórym w mapach Google wyświetlają się Łazy), zatrzymując się po drodze w fish spa przy ogromnym drzewie (Century Old Balete Tree). Drzewo faktycznie robi wrażenie a i w samym fish spa jest śmiesznie, dopóki nie pojawi się ktoś, kto w życiu nie użył pumeksu i wtedy wszystkie ryby będą mieć nasze stopy w głębokim poważaniu!

Kolejnym przystankiem był kościół San Isidro i położone nieopodal wodospady Cambugahay. Mieliśmy wpaść tam na chwilę, a skończyło się na około 2h.

wakacje_na_filipinach_cambugahay_falls.

Skakanie do wody z wodospadu tak nas pochłonęło, że nawet zapomnieliśmy o głodzie.

Po wodnych kąpielach apetyt wrócił ze zdwojoną mocą. Szybko pojechaliśmy więc do restauracji El Monte, którą polecili nam znajomi a teraz my polecamy dalej. Zestaw z rybą dnia – pychota! Warzywne curry i pikantne spaghetti też jak najbardziej godne uwagi. Cena za danie: 99-200 PHP.

Ostatnim punktem wyprawy była wyludniona Kagusuan Beach. Dotarliśmy tam tuż po zachodzie słońca, ale i tak było przepięknie. Zdecydowanie warto tam zajrzeć, pewnie za dnia jest jeszcze piękniej.

Kolejnego dnia wybraliśmy się na snorkeling do Tulapos Marine Sanctuary, rownież z polecenia znajomych. Oczywiście za możliwość wejścia do wody trzeba było zapłacić, ale przynajmniej kwota nie była wygórowana (25 PHP). Najpierw trzeba było przebić się przez kilkaset metrów płycizny usłanej glonami, kamieniami, jeżowcami i rozgwiazdami. Buty do pływania są tu bardzo wskazane, całą drogę lepiej przepłynąć i rozejrzeć się dokładnie przed ewentualnym postojem bo igły jeżowców mają po kilkanaście centymetrów. Na głębokiej wodzie jest już całkiem ciekawie. Dużo korali, kolorowych rybek, widzieliśmy 2 małe rekiny i coś co przypominało dachy domów. Przebicie się przez płyciznę, nurkowanie i powrót zajęło nam około 2 godzin. Nie zapomnijcie posmarować filtrem pleców, nóg i tyłka bo można się w tym czasie nieźle zjarać.

Będąc na Siquijorze dowiedzcie się koniecznie o lokalne imprezy. My załapaliśmy się na dwa eventy w środku tygodnia, które odbywały się w zadaszonych halach sportowych. Niesamowity klimat na takiej zabawie z miejscowymi!

Transport

Prom z Bohol na Siquijor odpływa 2 razy w tygodniu, w poniedziałek i czwartek o 20. Bilety lepiej kupić z wyprzedzeniem a ich koszt to 215 PHP. Jest też prom poranny, jednak sporo droższy bo w cenie około 900 PHP.

 

Siquijor -> Oslob

wakacje_na_filipinach_liloan_sunset

To punkt programu, który mogliśmy zupełnie ominąć, ale jako, że było nam po drodze to zatrzymaliśmy się tam na 1 noc, żeby rozbić podróż do Cebu na dwa krótsze odcinki.

Sztandarowym elementem pobytu w Oslob jest pływanie z rekinami wielorybimi, ale ze względu na fatalne opinie postanowiliśmy to sobie odpuścić. Według relacji ludzi, wygląda to jak cyrk. Rekiny są karmione więc podpływają do łodzi. Wtedy wypuszcza się do wody turystów na 30 minut. Zazwyczaj w grupie są Chińczycy, którzy mają wszystko i wszystkich w głębokim poważaniu. A same rekiny są chore bo ludzie mimo zakazu je dotykają, zarażając je bakteriami, do których nie przywykły. Jeśli chcecie więc uczestniczyć w tym przykrym cyrku, przyszykujcie co najmniej 1000 PHP od osoby. Jeśli nie, możecie śmiało skreślić Oslob z planu wycieczki.

Transport

Z Siquijor codziennie, praktycznie co 1-2 godziny kursują promy do Dumaguette w cenie od 100 PHP. Na miejscu trzeba przetransportować się trycyklem na drugi terminal skąd odpływają mniejsze łódki do Liloan za 35 PHP. Olejcie wszystkie trycykle, które będą chciały z Was zedrzeć pieniądze i idźcie prosto przed siebie do głównej drogi. Możecie wsiąść w każdy autobus do Cebu, który wysadzi Was w Oslob lub okolicy za 30 PHP. Autobusy jeżdżą co 20-30 minut. Kurs z Oslob do Cebu kosztuje 140 PHP.

 

Cebu -> Palawan

wakacje_na_filipinach

O Palawanie nasłuchaliśmy się tylu wspaniałych historii, że jechaliśmy tam z wielkimi oczekiwaniami a wyjechaliśmy z lekkim niedosytem, lub nawet rozczarowaniem.

Trzeba zacząć od tego, że jest drogo w stosunku do jakości jaką się otrzymuje. Już na wyjściu z lotniska człowieka zalewa krew w zetknięciu z mafią transportową a potem okazuje się, że to taki lokalny standard. Trzeba więc zacisnąć zęby i zobaczyć to co wyspa ma najpiękniejszego do zaoferowania.

Punkt obowiązkowy pobytu na Palawanie to Island hopping przy El Nido. Naprawdę jest tam pięknie i można nacieszyć oczy tymi widokami.  Samo miasteczko jest zupełnie nieszczególne i na dodatek drogie. Jest kupa ludzi, nawet przed sezonem ciężko o fajny nocleg. Za to miłośnicy imprez z pewnością się tam odnajdą.

Kolejna atrakcja to wycieczka na Nacpan Beach, długą, piaszczystą plażę z dużymi falami i fajnymi górkami w okolicy. Jest oddalona o około 40minut skuterem lub trycyklem, ale warto się tam wybrać. Po drodze można zahaczyć o wodospady.

wakacje_na_filipinach_nacpan_beach

Jeżeli chodzi o zakwaterowanie to raczej nie mamy nic fajnego do polecenia. Za jako taki pokój w sąsiednim Corong Corong trzeba zapłacić co najmniej 900 – 1000 PHP (przed sezonem!) a w samym El Nido jeszcze więcej. Standard jednak nie powala. Za lepsze warunki zapłacicie jak za dobry hotel.

W El Nido spędziliśmy 4 dni i było to dla nas za dużo. Faktycznie okolice są piękne, ale atmosfera miasteczka była dla nas tak męcząca i przytłaczająca, że psuło nam to trochę dobre wrażenia.

wakacje_na_filipinach_port_barton-2

Port Barton

Po męczącym El Nido przenieśliśmy się do Port Barton, bardzo spokojnej wioski na zachodnim wybrzeżu Palawanu. Kilka dni spędzonych tam to jeden z lepszych okresów relaksu jakiego doświadczyliśmy na Filipinach. Nikt się nie spieszy, nikt Cię nie nagabuje, nie ma trycykli. Jest plaża, dżungla, wioska, są hamaki pod palmami. Jedyne co może wkurzyć to pianie kogutów od 5 rano 😛

Dla chętnych zamieścimy niedługo bardziej szczegółową relację z El Nido i Port Barton na Palawanie.

Transport

Na Palawan można tanio dolecieć z Cebu czy z Manili. Nasze bilety kosztowały nieco ponad 1000 PHP już z bagażem.

Z Puerto Princessa do El Nido płaciliśmy 400 PHP/os za minibusa.

Wypożyczenie skutera w El Nido na 12h kosztowało nas 400 PHP.

Z El Nido do Port Barton udało nam się wynegocjować 550 PHP/os.

Trasa z Port Barton do Puerto Princesa to koszt 250 PHP/os.

 

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest
  • Becik

    Świetnie. Trzeba będzie zrobić!

    • Ale Jazda

      Koniecznie! 🙂

  • mario

    witam
    czy busy z lotniska w pps do el nido bezpośrednio sprzed lotniska są dostępne bez problemu ?

    • Tak. Po wyjściu z lotniska od razu zostaniesz zaatakowany przez tłumy kierowców oferujących przejazd do El Nido. Nie są to publiczne busy a prywatne vany. Trzeba z nimi negocjować cenę bo mocno zawyżają. Autobusy odjeżdżają z dworca autobusowego, na który trzeba dostać się tuk tukiem.

  • mario

    i jeszcze gdzie są te klify z sardynkami na Panglao i ta jaskinia 😉

    • Klify z sardynkami: Panglao Kalikasan Dive Resort – pojechaliśmy tam i zapłaciliśmy jakieś grosze za wejście na teren ośrodka

      Jaskinia: Hinagdanan Cave

      I klify i jaskinia są na północnym wybrzeżu.