Torres del Paine za darmo – co, gdzie jak?

Torres del Paine za darmo – co, gdzie jak?

Najsłynniejszy park narodowy Patagonii co roku przyciąga setki tysięcy turystów z całego świata. To jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Chile. Jeszcze kilkanaście lat temu nie tak popularna destynacja, dziś przeżywa masowe oblężenie a kempingi trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem! Oczywiście wszyscy zwietrzyli tu interes i odbiło się to na cenach noclegów, transportu, wejściówek, jedzenia. Jest tak drogo, że aż mdli a turystów traktuje się jak dojne portfele. Jak nie chcesz dać się wydoić, może zainspiruje cię nasza historia? Torres del Paine za darmo jest do zrobienia!

PUERTO NATALES – BAZA WYPADOWA

Przyjeżdżamy do Puerto Natales na stopa prosto z Rio Grande (Tierra del Fuego), o czym można przeczytać tu.. Jest po 19 i zbiera się na zachód słońca. Ceny hosteli to mniej więcej 15 tysięcy peso za osobę (75 zł). Najtańszy jest kemping za 7 tysięcy/os, ale to nadal chora cena. Obczajamy miejsca na obrzeżu miasta czy można rozbić się na dziko. Niby można, ale co rano z namiotem? Może uda się rozbić u kogoś w ogródku? Akurat widzimy jak jakaś dziewczyna wchodzi do domu i pytamy:

„Możemy rozbić namiot w twoim ogródku?”

„Muszę zapytać tatę.”

Po 5 minutach przychodzi wesoły tata. Mówi, że za 5 tysięcy możemy się rozbijać. W sumie to i tak 3 razy taniej niż camping za 2 osoby, więc na pierwszą noc niech będzie a rano się pomyśli. Za kolejne 5 minut tata wraca i mówi, że jednak nie chce pieniędzy i przynosi nam hasło do wifi! Zostajemy na naszym „kempingu” na 3 noce.

Kolejnego dnia dociera do Natales Walid, którego poznaliśmy dzień wcześniej podczas stopowania. Zostawiamy u niego w hostelu duży plecak a dodatkowo jest też opcja na prysznic i korzystanie z kuchni. Spędzamy razem większość czasu, gotujemy, gadamy, praktycznie mieszkamy w tym hostelu a na noc wracamy do namiotu. Takim oto sposobem za nocleg w Puerto Natales nie płacimy ani peso.

 

JAK WEJŚĆ DO TORRES DEL PAINE ZA DARMO?

Spędzając czas w hostelu Walida , dowiadujemy się od jego właściciela kilku cennych informacji. Na przykład takiej, że poza godzinami pracy strażników, do parku można wejść za darmo. Jest to informacja bardzo cenna, warta jakieś 42 tysiące peso (250 zł) za 2 bilety wstępu. Ok, jeśli zamierzasz robić trasę W lub O i spędzić w parku 5-10 dni to cena jest jeszcze Ok. Ale tyle samo płacisz za wejście na 1 dzień, a przy polityce parku to najbardziej popularna opcja. A polityka jest taka, że miejsca na kempingach (tych dalszych, na szlaku) trzeba rezerwować nawet z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Jeżeli pojawisz się bez rezerwacji, możesz zarobić słony mandat. W przypadku osób podróżujących tak jak my, określenie kiedy co do dnia dotrzemy do danego miejsca jest praktycznie niemożliwe. Takim ludziom nie pozostaje nic innego jak wykupienie drogiej wycieczki jednodniowej.

Francisco zna naszą sytuację, więc proponuje nam taki scenariusz:

„Pojedźcie na stopa do Parku po południu, tak żeby dojechać tam na wieczór. O 8 już nikogo nie powinno tam być. A jeżeli będzie to poczekajcie trochę przed wejściem. Ostatni busik kursujący na camping central odjeżdża z głównego wejścia chwilę po 8. W najgorszej sytuacji będziecie musieli przejść te 7 km pieszo.”

Musimy mieć rezerwację na kemping?

„Jeżeli chcecie to zajdźcie do biura Fantastico Sur i zapytajcie, ale pewnie powiedzą wam, że nie ma miejsc. Taka ich polityka, bo wolą sprzedawać wycieczki.”

Opcja wejścia do Torres del Paine za darmo wydaje nam się zbyt piękna żeby była prawdziwa, dlatego zasięgamy jeszcze języka. W kilku agencjach coś kręcą i podają nam zupełnie inne informacje, od tego że park zamykają o 7, 8 albo, że otwarty jest całą dobę. W końcu w ostatniej facet z rozbrajająca szczerością odpowiada na nasze pytanie

Co się stanie jak dotrzemy do parku po 8?

„Nic. Po prostu nie zapłacicie za bilet.”

TORRES DEL PAINE NA STOPA

O 13 kolejnego dnia idziemy na wylotówkę w stronę parku. Po drodze zachodzimy do Fantastico Sur zapytać o kemping – brak miejsc. Trudno, idziemy na drogę. Z daleka widzimy 2 autostopowiczów i zatrzymujący się właśnie obok nich busik. Podbiegamy i załapujemy się na podwózkę na lotnisko. Too easy!

Niestety okazuje się, że jednak nie jest to najlepsze miejsce na łapanie stopa. Ruch jest spory, ale wszystkie samochody skręcają na lotnisko bo właśnie ma lądować samolot (jest może z 1 dziennie). Samochodów jadących w stronę parku praktycznie nie ma. Przez 2h stania mijają nas chyba 3. Już planujemy czy rozłożymy namiot czy spróbujemy łapać autobus, który teoretycznie miał wyjeżdżać po południu, kiedy zatrzymuje się dwójka Amerykanów, Susan i Randy. Jedziemy do Torres Del Paine! Po drodze zatrzymujemy się na punktach widokowych, nad laguną, przy wodospadzie.

Torres del Paine za darmo

WEJŚCIE DO PARKU

W końcu po 17 podjeżdżamy pod bramę parku. Kontrola biletów, my mówimy, że jeszcze nie mamy, strażniczka wskazuje parking już za bramą. Wysiadamy i Voila. Jesteśmy w środku. Idziemy na bok za górkę, że niby czekamy na znajomych, którzy też jadą na stopa 😉 Ale nikt, zupełnie nikt się nami nie interesuje. Co chwilę ktoś przechodzi, przyjeżdżają autobusy, zaczynają zbierać się ludzie kończący swoje trekkingi. A my rozkładamy maty i grzejemy się w słońcu. W końcu o 20 wsiadamy w lokalny autobus i jedziemy na camping central. W tym czasie na wjeździe do parku już nikt nie kontroluje biletów.

CAMPING CENTRAL

Camping central to chyba największy kemping w Torres del Paine. Zjawiamy się tam już o zmierzchu. Na recepcji pytają czy mamy rezerwację. Mówimy, że nie. Oni, że Ok! Rozłóżcie sobie namiot gdzie chcecie. Dokładnie tak, jak mówił Francisco.

Na terenie kempingu jest łazienka z prysznicami i ciepłą wodą, zlewy do zmywania, woda pitna z kranu. Można używać kuchenek gazowych, ale tylko na drewnianych stołach.

Przy campingu central jest parking dla campervanów. Spanie we własnym aucie jest darmowe.

Nie wiemy jak jest ze spaniem na dziko, ale zdaje się, że jet możliwe. Widzieliśmy chłopaka, który wszedł do parku na tym samym patencie co my. Pojechał na camping, po czym pomaszerował gdzieś dalej przed siebie. Zakładamy, że zwyczajnie rozbił się gdzieś  krzakach. Spędził w Parku 2 noce, bo spotkaliśmy na parkingu wyjeżdżając do Natales.

Droga z parkingu na camping central

Torres del paine za darmo

JEDZENIE I PICIE

My kuchenki nie mamy, ale przez te 2-3 dni możemy się obyć bez ciepłego posiłku. Jeszcze w Puerto Natales robimy zakupy na drogę: warzywa w kartonikach (ciecierzycę, soczewicę, groszek), tuńczyk w puszce, sos pomidorowy. Wszystko to mieszamy w plastikowym pojemniku i pożywny posiłek gotowy. Do tego bułki, avocado i ser na kanapki. Orzeszki, banany i czekolada na zastrzyk energetyczny podczas trekkingu. Mamy też herbatę i zupki w proszku, które udaje nam się zaparzyć dzięki uprzejmości ludzi, których prosimy o zagotowanie nam wody.

W Parku można kupić jedzenie i picie. Przy wejściu na szlak jest mały sklepik, przy parkingu jest kawiarnia i bar, również przy kempingach na trasie działają jakieś punkty gastronomiczne. Ale ceny są z kosmosu! 55 zł za kanapkę to grube przegięcie!

BASE DE LAS TORRES

Wstajemy rano i ruszamy na szlak zanim dojadą pierwsze autobusy i wycieczki z Puerto Natales. Jesteśmy sami i bardzo nam z tym dobrze! Siadamy sobie nad przełęczą pośród czarnych gór z płynąca w dole turkusową rzeką i jemy śniadanie.

Szlak nie jest zbytnio wymagający, ale denerwuje nas to, że co chwilę idzie się w górę i w dół. Po przejściu 8 km nadal niewiele uszczknęliśmy z wysokości, którą mamy pokonać. Oznacza to, że ostatnie podejście będzie strome. I jest! Robi się mały tłok, idziemy w górę po trasie strumienia, po skałach. Nad nami widzimy już z bardzo bliska 3 skalne wierze, od których pochodzi nazwa całego parku. Ostatnie wzniesienie i w końcu jest! Turkusowa laguna a w tle wierze i lodowiec!

Szukamy odpowiedniej półki skalnej na lunch. Warzywa z pudełka z sosem jeszcze nigdy nie smakowały tak dobrze! Nagle podchodzi do nas chłopak i zaczyna mówić po polsku. Trochę głupiejemy, bo bo na oko widać, że Azjata a polszczyzna czysta i płynna. Okazuje się, że Vuong jest z Wietnamu, ale dostał stypendium na studia w Polsce, gdzie zrobił też doktorat. Spędził w Polsce 9 lat a teraz pracuje w Santiago De Chile. Całą drogę powrotną idziemy razem i umawiamy się na spotkanie w Santiago.

Decydujemy się zostać w parku jeszcze jedną noc i rano zrobić jeszcze krótki trekking. Niestety rano okazuje się, że obtarte stopy krzyżują nam plany.

Torres del paine za darmo

POWRÓT DO PUERTO NATALES

Wracamy więc na parking, z którego odjeżdżają autobusy do bramy parku. Jest tam też parking dla campervanów i to właśnie tam uderzamy najpierw. Pytamy wszystkich po kolei o podwózkę i w końcu bierze nas para Niemców. Nie mają z tylu siedzeń, ale te 7 km to nie problem. Wysiadamy przy wejściu głównym i od razu idziemy do samochodu, który zatrzymał się na moment żeby zmienić kierowcę. Czesi! Mówią nam, że mieli wziąć jedną osobę i nie zatrzymali się dla mijanych wcześniej par, ale skoro już i tak się zatrzymali, to możemy z nimi jechać! Mamy farta! Podwożą nas pod sam hostel w którym zostawiliśmy nasz duży plecak. Robimy szybko jedzenie, żegnamy się z Francisco i ruszamy dalej. Tego samego dnia udaje nam się jeszcze na stopa dojechać do El Calafate w Argentynie.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

  • Autobus z Puerto Natales do Torres del Paine kosztuje 15.000 peso w dwie strony
  • Wejście do parku to koszt 21.000 peso i można go użyć jednorazowo (wejść i wyjść po dowolnym czasie) lub wchodzić do parku przez 3 kolejne dni. Bilet jest imienny, ale raczej nie sprawdzają dokumentów.
  • Bilet z bramy głównej na kemping kosztuje 3.000 peso w jedną stronę.
  • Noc na kempingu kosztuje 13.000 peso od osoby (tak, jest to przegięcie!). Każdy zarejestrowany namiot dostaje naklejkę, która sprawdzana jest około 20 każdego dnia. Raczej nie weryfikują liczby osób w namiocie.
  • Wycieczka jednodniowa to koszt 42.000 peso/os. Nasz koszt za 3 dni wyniósł 32.000 peso/2 os. Dla osób, które zdecydują się na freecamping, całkowity koszt można obniżyć do zera.
Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest