Ale Jazda

Tajwan naszymi oczami czyli tajwańskie ciekawostki

Tajwan naszymi oczami

Tajwan gościł nas przez ponad 2 miesiące, w czasie których codziennie przebywaliśmy z lokalnymi mieszkańcami i chłonęliśmy obrazy prawdziwego życia i tutejsze ciekawostki. Było, i nadal jest to, wspaniałe doświadczenie, które czasem bardzo nas śmieszy, czasem cieszy a czasem po prostu otwieramy buzie ze zdziwienia myśląc „to tylko na Tajwanie!”. Zresztą przekonajcie się sami 🙂

Ice cream truck

Tajwan_smieciarka

To chyba pierwszy dziwny wymysł, który rzucił nam się w oczy. I na słuch. Każdy kto kiedykolwiek odwiedził Tajwan kojarzy tę zapętloną muzyczkę rozbrzmiewającą po całej okolicy. Nasze pierwsze skojarzenie? Oczywiście samochód sprzedający lody. Każdy zagraniczniak skojarzy ją tylko z tym! Niestety, pudło! Żadne lody a… śmieciarka! Właśnie taką głośną, denerwującą, dającą się słyszeć z daleka i powtarzającą się melodyjką śmieciarka obwieszcza swój przejazd po dzielnicy.
Tajwan_smieciarka2
 Po co? Ano właśnie po to, żeby każdy złapał za swój worek ze śmieciami, wybiegł na ulicę i osobiście go w śmieciarce zdeponował. Czasem ludzie stoją na ulicy po kilkanaście minut w oczekiwaniu na samochód. A jeśli kogoś nie ma w tym czasie w domu? Zostanie z pełnym koszem aż do kolejnego dnia. Rzekomo jest to spowodowane dbałością o porządek na ulicach, żeby nie śmierdziało i nie było robactwa. Może i cel słuszny, ale jednak wykonanie nienajlepsze. Tak, tutejszy system wywożenia odpadów jest dla nas nielogiczny.

Jak w Las Vegas

Tajwan_ulica

Gdy tylko zapada zmrok, ulice miast zmieniają się nie do poznania. Nagle rozbłyskują tysiącem neonów, świecących reklam, migających lampek. Jest ich tak dużo, że zlewają się w jedną całość. Niektóre z nich mają jednak swoje znaczenie, np., że tu kupisz konkretny produkt. I jest to oczywiste, tak jak u nas jest oczywiste, że w kiosku kupisz bilet a tam gdzie widzisz neon 24h najpewniej jest alkoholowy.

Miejska sypialnia

Mamy przed sobą prawie cały dzień na walizkach bo nasz nowy host kończy pracę dopiero o 18. Szwendamy się więc po mieście, ale upał każe nam szukać schronienia w klimatyzowanym Macu. Prawie wszystkie stoliki zajęte, bierzemy ostatni. Obok nas chłopak śpi na stole. Siedzimy tam 30 minut i następuje wymiana klientów. Teraz już na 3 stołach ktoś kima. Jeden facet nawet chrapie.
Po 2 miesiącach takie obrazki już nas nie dziwią. Na Tajwanie każde miejsce jest dobre na drzemkę. Autobus, metro, knajpa, biblioteka… Przyczyna tego jest prosta. Tajwańczycy są przemęczeni. Pracują o wiele więcej niż 8 godzin dziennie i mają tydzień urlopu w ciagu roku. Zarywają noce żeby mieć po pracy trochę czasu dla siebie, co oczywiście skutkuje zmęczeniem w ciągu dnia.

Piesek jak dziecko

Pies na Tajwanie ma się jak pączek w maśle. Ładnie uczesany, równo przystrzyżony, z kokardkami, w kubraczku chodzi grzecznie na smyczy, jest noszony w torebce i, uwaga, wożony w wózku. Wózku dla psa!
Do sklepu pies na smyczy nie wejdzie, ale w wózeczku to już nikomu nie przeszkadza. Ok, jest możesz tym nawet cień logiki. Ale po co wieść psa w wózku do parku?

Zoologiczny 24h

Jeszcze w temacie zwierzaków, to kolejna ciekawostka, która nas dziwi. No bo kto w Polsce chodziłby do zoologicznego w środku nocy? Chyba nikt. Na Tajwanie jednak po 23 panuje tam spory ruch. W ogóle sklepy te przypominają bardziej duże markety, czasem nawet są dwupoziomowe. W środku jest cały asortyment dla przeróżnych zwierząt: karmy, zabawki, ubranka, wózki dla psów 🙂 Są też zwierzaki i uwaga, tylko na Tajwanie w zoologicznym można kupić psa czy kota. Siedzą w takich dużych przegrodach, tak jak chomiki czy króliki. I to nie jakieś specjalne rasy, normalny, zwykły kundelek czy dachowiec. Trochę smutny to widok. Ale polecamy wizytę w takim dużym zoologicznym, przede wszystkim dla ryb! Tyle pięknych, oryginalnych i kolorowych rybek nie widzieliśmy jeszcze nigdzie.

Toaleta rodzinna

Zwyczajnie nie rozumiemy zasadności tej konstrukcji i nie wiemy jak można z niej w pełni korzystać! A Wy? 😉
 Tajwan_toaleta_rodzinna

Magia autostopu

Jak co kilka dni stoimy przy drodze z wyciągniętym kciukiem i kartonem z przekopiowaną z Wikipedii nazwą miasta w chińskich krzakach. Mija może 5 minut i podjeżdża najnowszy Mercedes, mucha nie siada. Podjeżdża celowo do nas, widać, że ktoś musiał nas wcześniej zauważyć i specjalnie zawrócił. Opuszcza się szyba a w środku siedzi drobna kobieta, bardzo elegancka. Nazywa się Ting.
– Nie zauważyłam z daleka dokąd chcecie jechać to zawróciłam. Taoyuan, hmmm. Nie jadę tam, ale boję się, że będziecie tu stać długo to Was zawiozę.
I zawiozła. 40 km dalej, pod same drzwi naszego nowego hosta. Autostop na Tajwanie to piękna sprawa! A takie historie to nie odosobniony przypadek a częsta praktyka ludzi o wielkich sercach.
Tajwan_autostop

Ting, która podrzuciła nas 40 km dalej 😉

Uber na bogato

Jedziemy z naszym hostem do centrum. Zamawia nam Ubera. Tak dla wyjaśnienia, w aplikacji można zaznaczyć klasę samochodu a im lepsza fura, tym wyższa cena. Klasę swojego samochodu zaznacza też kierowca. Oliver wybiera najniższą klasę, żeby było taniej. I co? Podjeżdża najnowsze BMW, w środku skóra i tak czysto, że aż żal siadać. Za kierownicą mężczyzna, trochę starszy od nas. Miły, mówi po angielsku, wiezie nas do celu i na koniec kilkukrotnie dziękuje.
Nie wiemy po co ktoś, kto ma taki samochód jeździ na Uberze. Raczej nie dla pieniędzy skoro sam umieścił się w najniższej półce cenowej.

Niewidzialne fajerwerki

Na Tajwanie fajerwerki strzela się na każdą okazję. To taka forma celebracji jakiegoś wydarzenia. Ciekawe jest jednak to, że w większości przypadków nikt nie czeka do nocy żeby podziwiać kolorowy spektakl, tylko wypuszcza je w dzień. Oczywiście praktycznie ich nie widać, za to bardzo dobrze je słychać. Chyba chodzi bardziej o nadrobienie hałasu niż o widowisko.

Ogniska na ulicy

Idziesz sobie ulicą. Środek dnia, żar leje się z nieba. A tu nagle widzisz kocioł, taką trochę większą kozę (piecyk) z wielkim ogniem. I mężczyznę dorzucającego coś do środka. Śmieci pali? Nie, to nie śmieci. Tutaj ludzie wierzą, że po śmierci ich bliscy mają takie same potrzeby jak za życia. W związku z czym ofiarują im rzeczy paląc ich papierowe odpowiedniki w specjalnych kotłach. Najczęściej pali się papierowe pieniądze, ale także ubrania czy nawet makiety domów. Dary pali się również dla przychylności Bogów.

Naduczciwość

Byliśmy na kolacji, w małej, taniej jadłodajni dla studentów w Tainanie. Na podłodze przy mojej stopie leżał 1 tajwański dolar (ok. 12 groszy). Podniosłam więc i położyłam na stole. Po jedzeniu wyszliśmy na ulicę i szliśmy w stronę zaparkowanego kawałek dalej skutera. W pewnym momencie dogoniła nas kelnerka i przyniosła nam tego dolara ze stołu, ciesząc się bardzo, że mogła pomóc. Przebiegła ze 100 metrów żeby oddać nam 12 groszy.

Night market po tajwańsku

Taiwan_night_market

Tajwan i night market to dwa nierozerwalne pojęcia.To również coś, czego nie widzieliśmy nigdzie indziej. Co wieczór niektóre ulice zapełniają się straganami, przede wszystkim z jedzeniem, ale także z ubraniami, zabawkami, grami losowymi i zręcznościowymi. Przypomina to trochę festyn i ciekawe jest to, że ma to miejsce codziennie. W innych krajach, owszem, widzieliśmy podobne nocne targi, ale nigdy na taką skalę. Tutaj naprawdę ciężko jest przecisnąć się w tłumie ludzi! I to nie turystów. Na każdym kroku można zobaczyć stragan z jakimś jedzeniem, czasem przepysznym a czasem dziwacznym (galaretowate zupy, wielkie grillowane grzyby, kacze głowy, pomidory w karmelu). A jak nagle zemdli Was od okropnego zapachu, to znak, że obok gotują stinky tofu (śmierdzące tofu). Ponoć smakuje lepiej niż pachnie, ale nie wiemy jak można zjeść coś tak cuchnącego. Tajwańczycy odpowiadają: „przecież jecie francuskie sery”. Tak, jemy. Ale w porównaniu do tego, francuski ser pachnie różami 😉

Wiadomości o niczym

Programy informacyjne w tajwańskiej telewizji nas bawią. Większość newsów jest zasadniczo mało ważna. Można zobaczyć jak ktoś przewrócił się na skuterze, jak Lamborghini zderzyło się z Toyotą, jak dwóch starszych panów pobiło się o taksówkę. Informacji międzynarodowych praktycznie nie ma. Dziś na moment pokazali premier Wielkiej Brytanii i już myśleliśmy, że a nóż widelec. Niestety, całe kilkuminutowe wejście było o kotach pani premier i o tym jak na siebie miauczą. Ekscytujące!

7 eleven. Każdy może tu odpocząć

7 eleven (lub ich rzekoma konkurencja z tej samej sieci – Family Mart) to sieć sklepów w Azji. Można je znaleźć na każdym rogu, dosłownie co 100- 200 metrów. Można tam kupić podstawowe produkty spożywcze, kosmetyczne, napić się kawy, herbaty i zjeść coś na ciepło. Jest toaleta, wifi, stoliki i klima. W 7 eleven przesiadują nie tylko ludzie, ale też zmęczone upałem psy. Leżą między półkami, wzdłuż przejścia, czasem trzeba nad nimi skakać. Nikt ich nie przegania, w końcu na zewnątrz jest za gorąco.
Taiwan_psy_w_sklepie
A Wy odwiedziliście Tajwan? Co Was tu zaskoczyło?
Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest