Sesja ślubna na Tajwanie

sesja ślubna na Tajwanie

Sesja ślubna na Tajwanie

Pomysł podróży dookoła świata kiełkował w naszych głowach dość długo, ale jakiekolwiek decyzje odłożyliśmy do czasu naszego ślubu. Mając już wcześniej takie przeczucia w głowie nawet nie planowaliśmy żadnej podróży poślubnej od razu po ceremonii. I słusznie! Bo już dzień po wiedzieliśmy, że jedziemy! To wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że jak nie teraz to kiedy?
W związku z przygotowaniami i natychmiast wdrożonym planem oszczędnościowym umknęła nam tylko jedna kwestia, a mianowicie nasza sesja ślubna. Na szczęście dostaliśmy miłą niespodziankę od losu! A była nią sesja ślubna na Tajwanie, którą zrobiliśmy w pierwszą rocznicę naszego ślubu!

Jak to zorganizowaliśmy?

No właśnie najlepsze w całej historii jest to, że nasza sesja ślubna na Tajwanie wyszła zupełnie spontanicznie. Jak wiecie, po kilku miesiącach w drodze, zaczęliśmy naszą przygodę z Couchsurfingiem (jeśli nie wiesz co to jest, koniecznie przeczytaj ten post). I tak trafiliśmy w Tajpej do domu Dou Dou, który hobbystycznie prowadził sobie różne projekty fotograficzne. Po kilku dniach poznaliśmy też jego przyjaciela Rickiego, fotografa ślubnego, i to właśnie on zaproponował nam sesję ślubną na Tajwanie.

Jak wygląda sesja ślubna na Tajwanie?

Dla Tajwańczyków, a zwłaszcza dla Tajwanek, sesja ślubna to wydarzenie prawie tak samo ważne rangą jak sam ślub! Największą ciekawostką jest to, że sesje robi się nie po, ale przed ślubem. I to kilka ładnych miesięcy przed. Czasami zdarza się, że zdjęcia ślubne są a do samego ślubu w ogóle nie dochodzi! Ale ci co zdecydowali się wytrwać w postanowieniu mogą użyć zdjęć do zaproszeń, na stronę www z informacjami o ślubie (tak, jest to również popularne) albo do dekoracji sali, na której odbywa się przyjecie weselne.
Sesja z reguły trwa cały dzień i wymaga zaanagażowania kilku osób. Przede wszystkim fotografa oraz asystenta, ale także makijażystki i stylistki. Standardem jest, że para młoda prezentuje się w kilku różnych stylizacjach a zmiany stroju dotyczą zarówno kobiety jak i mężczyzny. Oprócz białej sukni i klasycznego garnituru, młodzi wybierają też kolorowe stroje: księżniczkowate suknie we wszystkich odcieniach tęczy i garnitury, lub przynajmniej dodatki w tym samym tonie. Bardzo często, jedna ze stylizacji jest w kolorze czerwonym, czyli kolorze szczęścia i powodzenia w chińskiej kulturze. Podczas dnia ślubu młodzi również zmieniają kreacje kilkukrotnie. Wszystkie stroje zazwyczaj są wypożyczone, bo mało kogo jednak stać na kilka sukien ślubnych i garniturów.

Jak więc wygląda to w praktyce? Cała ekipa przemieszcza się co najmniej dwoma samochodami. Sesja odbywa się w kilku lokalizacjach. Przed każdą z nich trzeba zrobić postój na zmianę stroju, fryzury i poprawki makijażu. Także już rozumiecie dlaczego tak długo się z tym schodzi.

Jak wygladała nasza sesja?

Nasza sesja ślubna na Tajwanie (na szczęście!) odbiegała nieco od lokalnych standardów. Po pierwsze, nie mieliśmy kasy na wypożyczenie strojów, po drugie, lokalna stylistyka i tak nam niezbyt odpowiadała. Stwierdziliśmy więc, że ubrania kupimy sami i będą proste, czyli takie jak się nam marzyły. Niestety nie była to prosta misja, ponieważ jesteśmy ponadwymiarowi jak na lokalne standardy. (175 i 182 cm wzrostu). Także wszystkie kreacje z tanich night marketów były zwyczajnie za małe. To samo z butami. Trafić rozmiar damski 41 i męski 45 to tak jak wygrać w totka. Wyjście było jedno: europejskie marki. I to był strzał w dziesiątkę! Pojechaliśmy do outletu w Tajpej i tam kupiliśmy za grosze wszystko! O dziwo akurat mieli piękną, białą, długą spódnicę, do której udało się dobrać dwie bluzki. Strój Pawła był łatwiejszy w skompletowaniu i nie było z nim większych problemów. Ostatnim wyzwaniem były damskie buty, które ostatecznie znalazłam w Carrefourze! Była to jedyna para w całym Tajpej w rozmiarze 41, więc zwyczajnie wzięłam bez wybrzydzania.

Dopełnieniem strojów był bukiet, wianek i butonierka, które zrobiłam sama z żywych i sztucznych kwiatów, które kupiliśmy na giełdzie kwiatowej.

Dzień sesji

W dzień sesji spotkaliśmy się rano z Rickim i jego asystentką Vicky i od razu pojechaliśmy spory kawałek za Tajpej. Niestety z racji zaplanowanego wyjazdu w góry mieliśmy do dyspozycji tylko jeden dzień, w którym akurat znajoma stylistka była niedostępna. W związku z tym naszym pierwszym przystankiem była publiczna toaleta, w której to powstał mój makijaż i fryzura. A potem było już tylko weselej. Spędziliśmy cały dzień w super towarzystwie i zwiedzając północną część Tajwanu. Nasłuchaliśmy się fajnych historii, widzieliśmy piękne miejsca i jeszcze mamy piękne zdjęcia! Współpraca z Rickym i Vicky była wzorowa! Nawet Paweł, który nie znosi pozować do zdjęć dobrze się bawił i przez to, że Ricky non stop nas rozśmieszał, na większości zdjęć mamy naturalny uśmiech.

Nigdy nie pomyślelibyśmy, że na pierwszą rocznicę ślubu dostaniemy taki super prezent!

Ricky, Vicky jeszcze raz ślicznie dziękujemy! Mimo, że minęły już blisko 3 lata, często wspominamy ten super dzień spędzony z Wami!

Ricky, Vicky, once again thank you very much! Although it’s been 3 years already, we still recall this awesome day spent with you!

Wszystkie zdjęcia z sesji zostały wykonane przez Rickyego (RICKYiMAGE). Więcej jego sesji możesz znaleźć na jego fanpage na Facebooku.

Przeczytaj także wpis o tajwańskich ciekawostkach 🙂

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest