27H NA PUSTYNI, CZYLI ATACAMA SAMOCHODEM

27H NA PUSTYNI, CZYLI ATACAMA SAMOCHODEM

Pustynia Atacama samochodem, czyli krótka opowieść o tym jak samemu zorganizować sobie wycieczkę i zaoszczędzić kupę siana.

SAN PEDRO DE ATACAMA I WYCIECZKI

Ameryka Południowa komuś kojarzy się z taniością? BŁĄD! Faktycznie, jest kilka tańszych krajów. Ale takie np. Chile?!?! Ile razy mieliśmy na ustach „Po***ało ich?” jak słyszeliśmy ceny za bilet, autobus, jedzenie. Dajmy na to w Torres del Paine, osławionym parku chilijskiej Patagonii. No ale nadszedł szczyt, szczyt szczytów czyli San Pedro de Atacama. Miasteczko na pustyni, kurz w nosie, na twarzy, we włosach. Ale wszyscy pieją, że takie piękne! I tu ciekawostka, że w przeciwieństwie do polskich standardów, najładniejsze były okolice dworca. Poza tym wrony zawracają. No ale w okolicy San Pedro jest już pięknie, bo Pustynia Atacama to nie zwykła pustynia z piachu. Są góry, wulkany, ośnieżone szczyty, laguny, gejzery i doliny. Wszystko mniej więcej w okolicy do 150 km od San Pedro. I tu zaczyna się cyrk. Jedna wycieczka na cokolwiek to wydatek rzędu 15 – 50 tysięcy peso (75 – 275 zł), w zależności od odległości. W cenie jest transport i  śniadanie lub lunch. I TYLE! Dodatkowo, za każdym razem trzeba płacić za wstęp od 3 do 15 tysięcy (17 – 75 zł). Żeby cokolwiek zobaczyć, trzeba wykupić ze 3 wycieczki (jedną całodzienną i 2 kilkugodzinne). Łatwo podsumować, że wyjdzie to jakieś 500 zł na osobę dla agencji, nie wspominając o pozostałych kosztach. Takiemu zdzierstwu mówimy stanowcze NIE!

Pustynia Atacama samochodem

WYNAJEM SAMOCHODU

Rzadko kto ma swój samochód w Ameryce Południowej. Na szczęście są wypożyczalnie. Niestety są drogie. Na szczęście i tak wychodzi to taniej niż wycieczki! Uffff.
Samochód wypożyczamy w Calamie, mieście oddalonym o 1,5h od San Pedro, do którego jest duże prawdopodobieństwo zawitać bo jest tam najbliższe w okolicy lotnisko. Robimy rundę po wypożyczalniach, okazuje się, że samochód lepiej rezerwować z wyprzedzeniem bo prawie nic już nie zostało. Wieczorem szperamy w Internetach i decydujemy się na pośrednika – Rentalcars. Wyszukują nam jeden z ostatnich sensownych samochodów (4×4, wysoki – nic innego lepiej nie rozważać), dają lepsze warunki. Trochę ponad 100$ za 24 h. Do tego dochodzi ubezpieczenie i paliwo.  Jest nas już trójka, bo dołącza do nas Walid, którego poznaliśmy podczas naszej nieoczekiwanej wizyty na końcu świata. Dochodzi jeszcze Kasia, którą dołącza przez ogłoszenie na Couchsurfingu i Hannah, którą poznajemy przypadkowo na dworcu. Samochód w komplecie, można ruszać!

Pustynia Atacama samochodem

PLAN WYCIECZKI

Dzień pierwszy

Auto odbieramy o 14 z lotniska w Calamie i ruszamy prosto do San Pedro. Odbieramy naszą wesołą ekipę z hosteli i ruszamy na punkt nr 1, czyli Lagunas Baltinache. Krsytalicznie czysta, słona woda i możliwość kąpieli prawie w stanie nieważkości. Woda jest tak słona, że nawet słonia uniesie 😉 Dojeżdżamy na styk, dostajemy rabat na wejście, ale nie możemy korzystać z prysznica. Trudno. Chłopaki się pluskają a potem dosłownie zeskrobują z siebie sól. Już prawie zamykają wejście (tak, nam też ciężko zrozumieć jak można „zamknąć” laguny na środku pustyni, bez ogrodzenia na dodatek!), decydujemy się jednak polecieć szybko i zobaczyć pozostałe. Przy którejś z kolei dogania nas zasapana strażniczka z gwizdkiem. Ewidentnie nie chciało jej się za nami biec, zwłaszcza, że jesteśmy prawie na 3000 m. Bieganie nie jest tu najłatwiejsze.

Pustynia Atacama samochodem lagunas baltinache

Pustynia Atacama samochodem

Ruszamy na kolejny punkt programu, zachód słońca nad Księżycową Doliną (Valle de la Luna). Po drodze mijamy wycieczkowego vana z urwanym kołem. Proszą nas o lewarek, ale nasz niestety jest za niski. W myślach przybijamy sobie hi5 za wynajem samochodu, bo równie dobrze to mogliśmy być my, skazani na czekanie tam przez kolejne godziny aż ktoś przyjedzie z odsieczą.

Docieramy na Valle de la Luna w sam raz na zachód słońca. Oczywiście, jak wszędzie w okolicy, nawet za wejście na punkt widokowy trzeba zapłacić. Nie jesteśmy sami to mało powiedziane, ale to nie szkodzi. Słońce ledwo zachodzi za górami i sru! Kierowcy zaganiają wszystkich do busików i wszystkie wycieczki ciurkiem wracają do San Pedro. Wtedy dopiero zaczyna się ten najpiękniejszy spektakl kolorów. Jesteśmy już sami. My i strażnicy, którzy wyganiają nas do wyjścia.

Pustynia Atacama samochodem

Pustynia Atacama samochodem

Pustynia Atacama samochodem

Odwozimy Hannah, a potem z Walidem i Kasią idziemy na trochę do ich hostelu. Korzystamy z prysznica, gotujemy kolację, pijemy herbatę. O 22 wsiadamy we dwójkę w samochód i jedziemy około 25 km za San Pedro do samotnego drzewa pośrodku pustyni. Niebo jest tak piękne jak to, które pamiętamy z Australii i Nowej Zelandii! Po drugiej stronie pasma górskiego szaleje burza i rozświetla niebo piorunami. Zasypiamy gapiąc się przez okna samochodu na migoczące gwiazdy.

Pustynia Atacama samochodem niebo gwiazdy

Pustynia Atacama samochodem nocne niebo nad Atacama

Dzień drugi

O 5.30 rano zgarniamy naszą ekipę i ruszamy w stronę gejzerów El Tatio. Po kolei mijamy wycieczkowe busiki wypchane turystami. Droga jest kręta, stroma, w pewnym momencie zaczynamy czuć już wysokość. Lekko kręci się w głowie, gorzej się oddycha. Dojeżdżamy do bramek, płacimy 10.000 peso za bilet i jedziemy kolejne 3 km na parking. Jest już sporo ludzi, z minuty na minutę tylko ich przybywa.

Cały teren spowity jest parą. W końcu woda z gejzerów tryska gorąca a zimno jest jak diabli. Dobrze, że wieczorem zaparzyliśmy herbatę w termosie – ratuje nam tyłek! Jeszcze apropos tego tryskania. Spodziewaliśmy się większych wodotrysków 😛 Fakt, fajnie to wygląda, woda bulgocze sobie w dziurkach, czasem strzela trochę do góry jak z wulkanu, wszędzie kupa pary. Ale jakbyśmy mieli za to zapłacić te 40-50 tysięcy plus 10 tysięcy za wejście, to trochę by nam ciśnienie podskoczyło delikatnie mówiąc.

Wracając w stronę San Pedro zatrzymujemy się na różnych punktach widokowych. Są flamingi, inne dziobate stwory, góry i doliny. Wszystkie wycieczki obowiązkowo robią przystanek w wiosce, oczywiście celem opchnięcia turystom pamiątek.

Pustynia Atacama samochodem

Pustynia Atacama samochodem

Nasz ostatni przystanek to Valle de la muerte (Dolina Śmierci). Jedziemy 3 km wąską, krętą drogą pomiędzy pomarańczowymi górami. Dojeżdżamy do miejsca, w którym trzeba zostawić samochód. Dalej lecimy na piechotę po grząskim piachu. Prawie nie ma ludzi a krajobraz jest nieziemski! Z samej góry, z punku widokowego podziwiamy panoramę całej okolicy. Nie spieszymy się zbytnio i fundujemy sobie prawie godzinę odpoczynku.

Pustynia Atacama samochodem valle de la muerte

Pustynia Atacama samochodem valle de la muerte

Odwozimy Hannah do jej hostelu i w 4 wracamy do Calamy. Odstawiamy samochód i Kasię na lotnisko, a my i Walid jedziemy do mieszkania naszego hosta, który wyjechał na wakacje i zostawił nam klucze! W ramach ciekawostki, w lokalnym supermarkecie kupujemy Łomżę! Tak, zimne piwko to idealne zwieńczenie tych 27 intensywnych godzin!

Pustynia Atacama samochodemPustynia Atacama samochodem

Informacje praktyczne:

  • Żeby wynająć samochód trzeba mieć prawo jazdy, paszport i kartę kredytową. Zazwyczaj blokują około 1.000 $, ale przez niektórych pośredników można wynegocjować mniejszą kwotę.
  • Wypożyczyliśmy samochód w Europcar. Dostaliśmy 27 h na jego zwrot.
  • W San Pedro de Atacama jest jedna stacja benzynowa.
  • Wstęp na poszczególne atrakcje: Lagunas Baltinache (6.000), zachód słońca nad Valle de la Luna (1.500), Gejzery El Tatio (10.000), Valle de la muerte (3.000)
  • Przy 5 osobach, całkowity koszt wynajęcia samochodu wyszedł nas poniżej 30.000 peso za osobę. W tym czasie zrobiliśmy 4 wycieczki (5 jeśli uwzględnimy oglądanie nocnego nieba nad pustynią – tak, za to też się tam normalnie płaci!)
  • Drogi są dobre. Z Calamy do San Pedro jest nowa, asfaltowa droga. Dojazd do Lagunas Baltinache to około 80 km po pustynnej szutrówce. Jest sporo kamieni i dziur, ale dla wyższego samochodu nie będzie to żaden problem. Droga do El Tatio też jest całkiem porządna. Jest jeden moment, w którym trzeba było przejechać przez strumyk. Strumyk na powrocie przybrał dużo wody i tu wysoki samochód bardzo się przydał.
  • Gdyby jednak wypożyczenie samochodu okazało się niemożliwe (np. z powodu braku karty kredytowej, wystarczającego limitu na karcie, braku aut itd.), wybierzcie dobrze agencję, żeby nie było przykrych niespodzianek, bo w grę wchodzą niemałe kwoty. Niestety po kilku rozmowach z przedstawicielami lokalnych biur w San Pedro możemy powiedzieć, że informacje mijały się z prawdą a pracownicy byli niekompetentni. Można za to skorzystać z usług europejskich agencji, np. Howlanders, zwłaszcza, jeśli jesteście na wakacjach i chcecie być pewni, że wszystko będzie sprawnie i na czas. Można zapłacić za wycieczkę kartą online i zarezerwować ją z wyprzedzeniem, można za pomocą live chat być w kontakcie z konsultantem a w razie jakichkolwiek problemów jesteście z pracownikami w stałym kontakcie Whatsapp i możecie być pewni, że zostaną rozwiązane natychmiastowo. W końcu w internecie opinie zostają na stałe a reklamacji w lokalnych biurach podróży nie widać niestety. Poza tym, możecie liczyć na fachową poradę odnośnie trasy, potrzebnego czasu i wszelkich wątpliwości jakie was najdą. Przy okazji, rezerwując wycieczkę przez tego linka, możecie dołożyć malutką cegiełkę do naszej wyprawy, za co będziemy bardzo wdzięczni!

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest