Ale Jazda

Nurkowanie w Tajlandii – Open Water Diver na Koh Tao

Nurkowanie w Tajlandii – Koh Tao

Jak już wcześniej wspominaliśmy, naszym głównym celem pobytu na Koh Tao w Tajlandii było ukończenie kursu nurkowania i zdobycie legitymacji Open Water Diver, która uprawnia do nurkowania w parze do maksymalnej głębokości 18 metrów. Następnego dnia po przyjeździe musieliśmy dokonać więc wyboru naszego centra nurkowego. Nie wiemy jaki jest złoty środek na wybór najlepszej opcji, ale my posłuchaliśmy naszej intuicji. Chodząc od szkoły do szkoły, rozmawiając z ludźmi i oglądając kwatery ostatecznie zdecydowaliśmy się na Phoenix Divers (w grę wchodziła jeszcze De Puta Madre, ale karaluch wielkości myszy w pokoju, który nam pokazano, przeważył jednak na jej niekorzyść :P). Teraz już wiemy, ze trafiliśmy w 10! Poniżej znajdziecie wszystkie szczegóły dotyczące kursu.

Cena

Ceny za kurs nurkowania na Koh Tao wahają się od 7.500 do 11.000 Baht, czasem już z zakwaterowaniem. Kurs w Phoenix Divers to koszt 8.500 Baht (niecałe 1.000 zł) i obejmuje 4 dni zajęć, 4 noclegi i 4 vouchery po 100 Baht na śniadania w restauracji. To całkiem niezła oferta biorąc pod uwagę centralną lokalizację szkoły i ośrodka AC Resort, który zapewnia zakwaterowanie.

Nocleg

nasz super lux bungalow

nasz super lux bungalow

Może od tego zaczniemy, gdyby ktoś z zainteresowanych miał jednak wyższe oczekiwania do standardów mieszkaniowych 😉 W cenie kursu dostaje się  bungalowa na parę, który ma jakieś 15 m2 i jest w nim łóżko, wiatrak, wieszak, 2 półki i mini łazienka. Tadam! A teraz przejdźmy do tego, czego w nim nie ma. Po pierwsze, nie ma okien! Tzn są otwory, ale osłonięte jedynie siatką na komary, wiec dźwiękoszczelność całej konstrukcji jest zerowa Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, ze jak Paweł rozmawiał w domku przez telefon to było go słychać nad basenem (jakieś 100 metrów dalej) a jak w nocy pijani sąsiedzi wracali z imprezy to miało się wrażenie, że siedzą z nami na łóżku. Wieczorem zaczynały się tez ciekawe i czasami zagłuszające wszystko koncerty niezidentyfikowanych zwierząt, co akurat było dość zabawne. Na początku zwierzęta były również w środku, ale zakleiliśmy dziurę w dachu power tapem i potem wchodziły do środka już tylko gekony. Wracając do wyposażenia, a raczej jego braków, to co prawda mieliśmy toaletę, ale bez spłuczki! Było za to wiaderko na wodę i miska, czyli high tec! Ale prysznic z bojlerem wynagradzał te niewygody, bo uwierzcie nam, nawet w tropikach może być chłodniej a zwłaszcza po ponad godzinie pod wodą i powrocie łodzią w wietrze jedyne o czym człowiek marzy to ciepły prysznic! A potem można się położyć na wypoczynek na desce zwanej łóżkiem, bo tak w zasadzie to wyglądało. Materac wnętrzności posiadał tylko na brzegach i efekt tego był taki, że tyłek drętwiał w każdej pozycji. Podsumowując, Mariott to nie był ale warunki były w zupełności wystarczające i, co ważniejsze, było śmiesznie.

basen wieczorową porą

basen wieczorową porą

Kurs

Jeżeli chodzi o sam kurs to byliśmy zachwyceni. Za rekomendacją pracowników recepcji zaczęliśmy go o dzień wcześniej, żeby trafić do grupy master instruktora, Neila, i była to zdecydowanie najlepsza decyzja! Neil okazał się być niesamowicie konkretnym, zabawnym i kompetentnym człowiekiem. Zajęcia były prowadzone na wesoło, ale z naciskiem na bezpieczeństwo pod wodą. Najpierw omawialiśmy wszystko w teorii, żeby potem przećwiczyć to w basenie i ostatecznie w morzu.

Wszystko, łącznie z egzaminem, trwało 4 dni:

Dzień 1

Zajęcia teoretyczne (około 2-3 godziny).
Zajęcia sprowadzały się w zasadzie do oglądania gotowych lekcji z teorii nurkowania na DVD. Dostaliśmy na nich również książki i pracę domową odbitą na ksero, którą musieliśmy przynieść kolejnego dnia. Także oprócz przyjemności nurkowania, trzeba było trochę pozakuwać wieczorami.

Dzień 2

Zajęcia teoretyczne + praktyka w basenie (2×3 godziny).
W części teoretycznej na początku oglądaliśmy jeszcze trochę materiałów na DVD, a potem Neil tłumaczył nam podstawy nurkowania, zasady podłączania sprzętu i przygotowywał nas do zajęć praktycznych w basenie, gdzie spędziliśmy drugą część dnia. Jeśli wcześniej nie nurkowaliście koniecznie wybierzcie szkołę, która ma basen żeby oswoić się z byciem pod wodą w stabilnych warunkach.

nurkowanie Tajlandia

trening w basenie

Dzień 3

Zajęcia teoretyczne + egzamin (2-3 godziny), popołudniowe nurkowanie w morzu (2×45 min, razem z dopłynięciem jakieś 3-4 godziny).

Teoria trzeciego dnia zajęć skupiona była na bezpieczeństwie pod wodą i unikaniu wszelkich zagrożeń, które wyniknąć mogą np. ze zbyt długiego czasu nurkowania, zbyt szybkiego wynurzenia lub nierównomiernego oddychania na głębokości. Neil omówił z nami wszystkie niebezpieczeństwa, jakie mogą na nas czyhać, wplatając między nie naprawdę śmieszne historyjki ze swojej 15 letniej kariery nurka. Potem dostaliśmy nasze karty egzaminacyjne i test składający się z 50 pytań. Oczywiście zaliczyliśmy, i to na maxa 😀
Po tych porannych atrakcjach w końcu wypłynęliśmy w morze. Najpierw małą dojazdową łódeczką, którą wraz z całym sprzętem dostaliśmy się do zacumowanego dalej dwupoziomowego statku. Każdy musiał sam podłączyć cały swój sprzęt, potem double check z partnerem i hop do wody! Może widoczność nie była najlepsza, ale i tak było super. Piękna rafa, mnóstwo kolorowych rybek i morskich żyjątek. Żadne zdjęcia i filmy nigdy nie oddadzą prawdziwego piękna podwodnego świata. Pod wodą mieliśmy znowu trochę zajęć praktycznych z Neilem. Ćwiczyliśmy m.in. dzielenie się tlenem czy całkowicie zdejmowaliśmy maskę i wkładaliśmy ją z powrotem na głowę. Brzmi banalnie ale to nic przyjemnego.

Dzień 4

Poranne nurkowanie (2×45 min, razem z dopłynięciem jakieś 3-4 godziny)

Ostatni dzień był już zupełną frajdą bo w planie było tylko poranne nurkowanie. Niestety trzeba było zerwać się o 6 rano, ale skok do wody z łajby to najlepsza pobudka na świecie! Najpierw pływaliśmy w śmiesznym podwodnym parku, w którym były betonowe rekiny, ośmiornice a także przeszkody i tunele. Podczas drugiego nurkowania zeszliśmy już na 16 metrów, czyli prawie do maksymalnej możliwej dla nas głębokości. W ramach ciekawostki, na zajęciach przeanalizowaliśmy i odtworzyliśmy wszystkie teoretyczne sytuacje, które w morzu nie powinny się wydarzyć, takie jak utrata regulatora, utrata maski, brak tlenu, awaryjne wypłynięcie, zgubienie się części grupy. Miały się nie wydarzyć, a jednak niektóre się wydarzyły bo nasz szkocki kolega z grupy miłował się w kopaniu wszystkich płetwami po twarzy. Tak więc na otwartym morzu zaliczyliśmy ciosy wytrącające z ust regulator i zalewające wnętrze maski wodą. Mało tego, udało nam się również zgubić! Niestety nie trafiliśmy na najlepszą pogodę z kursem. Po sztormie woda była mętna przez dobry tydzień i były bardzo mocne prądy. Ktoś płetwą dotknął piaszczystego dna i po chwili nie było widać nic. Na szczęście na naszą 5 osobową grupę przypadał jeden instruktor i jeden bardziej doświadczony nurek, więc nie byliśmy sami i udało nam się normalnie dokończyć nurkowanie. Tym sposobem zaliczyliśmy kilka awaryjnych sytuacji, które mieliśmy przećwiczyć tylko w teorii i bogatsi o nowe doświadczenia zakończyliśmy kurs i uzyskaliśmy nasze legitymacje Open Water Diver! Yeah!

Jeśli jesteście zainteresowani kursem nurkowania na Koh Tao, bardzo polecamy wam Neila z Phoenix Divers. Ogólnie wszyscy ludzie, którzy tam pracują są bardzo przyjaźni i pomocni, ale każdy z nich zgodnie twierdził że Neil jest u nich najbardziej doświadczonym nurkiem i przy okazji świetnym nauczycielem. A wieczorem można sobie z nim i z całą resztą usiąść i pogadać przy piwku.

Na koniec jeszcze krótki filmik 😀

Wybierasz się na Koh Tao? Może zainteresuje Cię ten wpis 🙂

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest