Czym zaskoczył nas Urugwaj?

Czym zaskoczył nas Urugwaj

Czym zaskoczył nas Urugwaj?

Jadąc do Urugwaju nie mieliśmy zupełnie żadnych oczekiwań, wizji ani stereotypów w głowie. Oprócz zasłyszanej opinii, że Montevideo jest fajnym miastem, cały kraj był dla nas czystą, niezapisaną kartą. Po 10 dniach mamy wrażenie jakbyśmy spędzili tam miesiąc – tyle się wydarzyło. Okazało się też, że to idealny kraj na wypoczynek dla każdego, o czym pisaliśmy już tutaj. Z dotychczas odwiedzonych miejsc w Ameryce Południowej to właśnie Urugwaj jest dla nas tym najbardziej zaskakującym krajem. Dlaczego? Czym zaskoczył nas Urugwaj?

Na wysokim poziomie

Mimo, że niektórzy kojarzą Urugwaj z podobnie brzmiącym Paragwajem, oba kraje nie mają ze sobą prawie nic wspólnego. W przeciwieństwie do dość biednego i chaotycznego niedalekiego sąsiada czy nawet do Brazylii i Argentyny, Urugwaj jest krajem na wysokim poziomie. Organizacja miast, jakość dróg, usług, życia nie odbiega zbytnio od zachodnioeuropejskich standardów.

Urugwaj co zobaczyć

Ceny

Tu akurat zaskoczenie niemiłe. Jest drogo, momentami bardzo. Ludzie mówią, że dopiero przy pensji około 2.000$ można tu jakoś rozsądnie żyć.

Drogie jest jedzenie, zwłaszcza w knajpach. Są miejsca gdzie można zjeść poniżej 10$ za danie, ale standard to jednak trochę powyżej. Byle przekąska typu empanada (taki większy pieczony pieróg) to wydatek około 2$ (50-60 peso). Gotowanie na własną rękę jest bardziej ekonomiczne, ale też trzeba wiedzieć gdzie się zaopatrywać.

Drogie supermarkety, tanie osiedlowe

Ceny tych samych produktów w rożnych sklepach mogą różnić się nawet o 100%! Pierwszego dnia po przyjeździe najbliżej mieliśmy do supermarketu. Było to nasze pierwsze zetknięcie z lokalnymi cenami i byliśmy w szoku. 12 jajek za 3,5 $, kawałek bagietki za 2$, małe jogurty za 1$, kilo bananów czy pomidorów za 3,5$. Trochę kosmos. Następnego dnia wstąpiliśmy na moment do sklepu w centrum, niewielkiego, lokalnego. Ceny były o połowę niższe! To samo w małych warzywniakach. Także na odwrót niż u nas, bardziej opłaca się kupować w małych sklepach i straganach a unikać supermarketów i centrów handlowych.

Domowej roboty shakshouka z pastą z dyni i batata i z pieczonymi batatami – danie kosztowało mniej niż hot dog na mieście

Gdzie jest streetfood?

Niestety miłośnicy ulicznego jedzenia będą Urugwajem rozczarowani. Mnogości streetfoodu tu nie uświadczycie. Wręcz typowo uliczne jedzenie zostało tu wyniesione do rangi luksusu i powstały hipsterskie knajpy np. z hot dogami za 20+ zł. Wspomniane wcześniej empanady, które w Paragwaju kosztują grosze, tu kosztują tyle co dzienne wyżywienie np. w Peru czy Boliwii. I kupuje się je raczej w sklepach lub piekarniach.

Plażowy klimat

Nie spodziewaliśmy takiego plażowego klimatu ani takiego wybrzeża! Momentami mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w Australii 🙂 Zwłaszcza dalej na wschód w okolicach Punta Rubia i Cabo Polonio.

Poza tym Urugwajczycy wielbią plażę. W wakacje, czy to miasto czy poza nim, chętnych na słoneczne kąpiele i zabawy w wodzie nie brakuje. Ludzie przemieszczają się z małymi leżakami, czekają na nich na jadący w stronę plaży autobus lub wożą je w samochodzie, zatrzymują się gdzieś na wybrzeżu i rozstawiają je na chodniku. Potem oczywiście wyciągają termos i mate i tak spędzają sobie czas.

 

Czym zaskoczył nas UrugwajMate z górką

Urugwajczycy mają swój sposób parzenia mate i są w tym bardziej skrupulatni od Argentyńczyków. Przygotowanie mate to istny rytuał i nie można nic zepsuć! Po pierwsze, nigdy nie zalewają mate wrzątkiem. Najpierw wlewają do bombilli (specjalnego naczynia, z którego się ją pije) trochę zimnej wody a dopiero później gorącą. Zioła usypane są w ten sposób, że z jednej strony uformowana jest górka, której nigdy, przenigdy nie wolno zalać wodą. Jeśli to zrobicie, dostaniecie burę „Co mi basen robisz!!??” Kolejną ciekawostką jest to, że gdy ktoś częstuje nas mate, nie dziękujemy od razu. Słowo „gracias” oznacza, że nie chcesz (już) pić. Także jeśli nie chcesz żeby pominięto cię przy kolejnym rozlaniu, wstrzymaj się z dziękowaniem.

Po prawej stronie widoczna „górka” suchych ziół

Kult sportu

Nawet w Los Angeles (CA), gdzie panuje kult ciała i sportu nie widzieliśmy tylu ludzi uprawiających jogging i sporty outdoorowe co w Urugwaju! W każdym mieście czy miasteczku na promenadzie wzdłuż wybrzeża widać dziesiątki osób w sportowych strojach, które biegają lub idą szybkim marszem. Oczywiście ma to przełożenie na wygląd ludzi. Otyłość, w przeciwieństwie do Brazylii, nie jest tu problemem.

Kitesurfing

Czy komukolwiek Urugwaj kojarzy się z kitesurfingiem? No właśnie nie, a tymczasem okazuje się, że jest to tu bardzo popularny sport. Praktycznie wzdłuż całego wybrzeża w oddali widać unoszące się nad wodą latawce, a są miejsca gdzie są ich setki!

czym zaskoczył nas urugwaj

Marihuana z apteki

Tak, Urugwaj to najbardziej postępowy kraj w Ameryce Łacińskiej, który jako pierwszy na świecie zalegalizował nie tylko posiadanie, ale także produkcję i handel marihuaną. Każdy dorosły obywatel kraju, po zarejestrowaniu się na poczcie może legalnie nabyć w aptece do 40g marihuany miesięcznie. Dodatkowo, dozwolona jest hodowla do 6 krzaków na osobę lub 99 na klub konopny. W ten sposób rząd może kontrolować jakość marihuany trafiającej do obrotu, dzięki czemu jest ona pozbawiona chemicznych domieszek i innych groźnych substancji. Kraj nie stał się jednak, jak Holandia, miejscem narko turystyki. Marihuana (oficjalnie) jest dostępna jedynie dla obywateli Urugwaju.

Źródło: elindependiente.com

Stare samochody

Każdy kto choć trochę lubi stare samochody, pokocha za to Urugwaj…bo jest ich tu masa! Do wyboru,do koloru! Tak bardzo popularne i pożądane „ogórki”, garbusy czy inne klasyki można tu spotkać na każdym kroku. Ma to oczywiście swoją przyczynę w przepisach. Podatki na nowe samochody są bardzo wysokie. Nowe (nie stare) auta kosztują tu  2 razy tyle co w Europie. Kupno starego samochodu wychodzi o wiele bardziej ekonomicznie, na europejskie standardy wręcz za półdarmo. Niestety eksport tych samochodów jest kosztowny i skomplikowany. A szkoda! Bo pewnie jeden ogór już dawno płynąłby kontenerem do Polski!

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest