Ale Jazda

Co zobaczyć w Phnom Penh?

Co zobaczyć w Phnom Penh? Jak poruszać się po mieście? Z jakimi kosztami się liczyć? Nie jesteśmy ekspertami, ale postaramy się rozjaśnić Wam nieco obraz kambodżańskiej stolicy, w której w ciągu miesiąca byliśmy aż trzykrotnie.

Miasto Phnom Penh do najpiękniejszych nie należy. Raczej niewysoka zabudowa, zaniedbane budynki i ulice, kolonialne domki w ruinie, z których wiele jest burzonych a w ich miejsce powstają nowe, niekoniecznie gustowne ani wpisujące się w krajobraz miasta konstrukcje. Tworzy to architektoniczny chaos, chociaż to słowo doskonale opisuje również to, co dzieje się na ulicach. Jest w tym jednak jakiś urok, który sprawia, że zostajemy tam kolejny dzień a później chętnie jeszcze wracamy.
co_zobaczyć_w_Phnom_Penh

Co zobaczyć w Phnom Penh?

Pod względem turystycznym miasto ma sporo do zaoferowania. Jednak my typowymi turystami nie jesteśmy, dlatego wybraliśmy nasze podróżnicze top 4, które najbardziej utkwiły nam w pamięci i przybliżyły do kraju oraz jego mieszkańców.

Muzeum Tuol Sleng (S-21)

co zobaczyc w Phnom Penh Tuol Sleng

Nie jest to miejsce atrakcyjne ani piękne, wręcz przygnębiające i smutne, a mimo wszystko koniecznie trzeba je zobaczyć. Dlaczego? Ponieważ dla większości jest to pierwsze spotkanie z historią, która nie tak dawno wstrząsnęła Kambodżą i światem. To dawne budynki szkoły, w których w latach siedemdziesiątych, w czasie rządów Czerwonych Khmerów mieściło się więzienie – miejsce tortur i śmierci tysięcy niewinnych ludzi. Szacuje się, że w wyniku wewnętrznego reżimu Pol Pota w latach 1975 – 1979 śmierć poniosło około 3 miliony ludzi, co w tamtym czasie stanowiło około 20-30% populacji kraju. Ofiarami byli głównie ludzie wykształceni oraz ich całe rodziny.
Dziś w tym miejscu znajduje się muzeum ludobójstwa, w którym można się wiele dowiedzieć o tej strasznej historii, do dziś odciskającej piętno na narodzie. Znajdują się tam narzędzia tortur wraz z opisem ich użycia, cele więźniów oraz zdjęcia ofiar, w tym kobiet i dzieci. Pobyt w więzieniu udało się przeżyć 8 osobom (z około 20 000), z których kilka możemy spotkać na terenie muzeum. Sprzedają oni napisane przez siebie książki, rozmawiają z odwiedzającymi lub na specjalnych spotkaniach (o godz. 14) opowiadają swoje historie z pobytu w tym strasznym miejscu.
Bratobójczy reżim Pol Pota dotknął niemalże każda khmerską rodzinę. Wybierając się do Kambodży warto zgłębić ten temat aby zrozumieć kraj i naród, który nadal podnosi się po traumatycznych przejściach.

Z tym tematem związany jest jeszcze jeden historyczny punkt położony na obrzeżach stolicy, a mianowicie Killing Fields czyli Pola Śmierci. Było to miejsce egzekucji i pochówku więźniów i ofiar reżimu Czerwonych Khmerów. Niestety nie możemy dać Wam żadnych osobistych rekomendacji na jego temat, ponieważ nie zdecydowaliśmy się tam pojechać. Słyszeliśmy, że raczej można tam wypożyczyć przewodnik audio i posłuchać o historii niż coś faktycznie zobaczyć. My sporo przeczytaliśmy przed przyjazdem a potem w muzeum S-21 i dodatkowo byliśmy już wystarczająco przybici po wyjściu z niego.

Russian Market

Jeśli po wizycie w muzeum będziecie jeszcze mieli ochotę na dodatkowe aktywności, to w okolicy, w odległości krótkiego spaceru, znajduje się tzw. Russian Market. Jest to typowy azjatycki rynek, na którym można kupić dosłownie wszystko: od mięsa, warzyw, innych produktów spożywczych po kosmetyki, ubrania, buty, zabawki. Można tu również zjeść, napić się kawy, świeżego soku czy skorzystać z wielu usług, np. krawcowej. Ale jest to miejsce warte odwiedzenia nie tylko na zakupy. My poszliśmy tam, żeby obserwować jak toczy się codzienne życie mieszkańców. Przy okazji zjedliśmy przepyszną zupę ryżową na jednym ze straganów rozstawionych przed wejściem.
Co zobaczyć w Phnom Penh Russian Market

Silk Island

Ania i Paweł, nasi znajomi mieszkający w Phnom Penh, polecili nam odwiedzić Silk Island, wyspę położoną na Mekongu, jakieś 10 km na północny – wschód od Phnom Penh. Była to wspaniała rekomendacja! Wynajęliśmy skutery i kilkuosobową ekipą ruszyliśmy na eksplorację wyspy.
Najpierw trzeba znaleźć przeprawę promową (koszt poniżej dolara za skuter a miejsce przeprawy zaznaczone jest na Google Maps i Maps Me) i po kilku minutach jesteśmy już na środku Mekongu, a tam zupełnie inny świat! Czas jakby się zatrzymał. Sielski klimat, drewniane domki na palach, bawiące się dzieci, krowy i co jakiś czas wesela w namiotach. Praktycznie nie ma utwardzonych dróg, wszędzie czerwona ziemia. Ludzie oglądają się za nami, uśmiechają do nas a dzieci grupami wybiegają na drogę i machają, krzyczą „Hello”. Pewnie nie często zdarzają się tu tak liczne wizyty zagranicznych gości.
Silk Island prom
Na północnym krańcu wyspy jest wioska i plaża z drewnianymi domkami w wodzie. Dobre miejsce na chwilę relaksu i obserwację życia wioski. Jest tam bardzo skromnie, ludzie mieszkają w prowizorycznych konstrukcjach zbudowanych z tego, co akurat było pod ręką, dzieci bawią ze sobą (a nie smartfonami), dorośli rozmawiają na podwórku bo tak toczy się życie w wielu azjatyckich krajach – nie w domach a przed nimi. Kilka fotek z wioski rybackiej znajdziecie poniżej:
Co zobaczyć w Phnom Penh Silk Island
Jeśli chcecie zobaczyć coś wykraczającego poza standardowy, turystyczny plan zwiedzania, bardzo polecamy odwiedzenie tej małej wyspy. My byliśmy zachwyceni! Co prawda na koniec wycieczki byliśmy cali upaprani w czerwonym piachu, ale prysznic i pranie załatwiły sprawę!

Wieczorny spacer po mieście

Temperatury w Phnom Penh, zwłaszcza w marcu, są osłabiające. Dlatego dzienne zwiedzanie jest bardzo wyczerpujące i szybko wyciąga z człowieka siły witalne. Po zachodzie słońca natomiast sprawa wyglada zupełnie inaczej. Powietrze nie jest już tak gorące, staje się przyjemniejsze, aczkolwiek bardzo daleko mu do orzeźwiającego.
Phnom Penh nocąWieczorny spacer po mieście jest bardzo interesujący, można odkryć sporo ciekawych rzeczy. Na przykład to, że praktycznie na każdym rogu wisi hamak, w którym ktoś śpi. Czasem jest to strażnik, ochroniarz, czasem kierowca tuk tuka lub właściciel straganu który w przerwach miedzy klientami ucina sobie drzemkę. Można zobaczyć również jak spędzają czas młodzi Khmerzy. Raczej nie chodzą do knajp w wieczory spędzają ze znajomymi w okolicy Pomnika Niepodległości, na trawie lub na chodniku, popijając colę lub zimne piwo. A miedzy nimi biegają tłuste szczury, które w ogóle się nie boją ludzi.

Co zobaczyć w Phnom Penh Pomnik Niepodległości

Pomnik Niepodległości

Khmerska siłownia (alternatywnie)

Jeśli lubicie ćwiczyć i chcecie utrzymać kondycję nawet w podróży, odwiedźcie lokalną siłownię. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie za grosze (wejście za 1,5 zł) 🙂
Na widok zagranicznych gości khmerscy pakerzy prężyli muskuły i ładowali na sztangi swoje życiowe rekordy! Ale byli tez tacy, którzy tylko robili sobie tylko selfie z hantlami. Kobiety na siłownie tam chyba nie chodzą bo gapili się jakby UFO zobaczyli.
Siłownia Phnom Penh

Jak poruszać się po mieście?

Mimo, że Phnom Penh to stolica, nie ma tu komunikacji miejskiej.
Najłatwiej jest poruszać się tuk tukiem, ale nie będzie to tanie. Zachodni turyści traktowani są jako dobre źródłu dochodu, więc i ceny są odpowiednio zawyżone. Po negocjacjach można zejść do 3$, ale to raczej minimalna stawka początkowa za kurs. Tuk tuk opłaca się za to dla grup. Bez problemu ładowaliśmy się tam w 7 osób 🙂
Tuk Tuk Phnom Penh
Kolejną opcją jest skuter. Jest to zdecydowanie bardziej ekonomiczny środek transportu. Ale ruch w stolicy jest bardzo duży i bardzo zwariowany. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i szybko reagować. Zasady na skrzyżowaniach są niejasne. Jedzie ten, kto wymusi albo silniejszy, czyli samochód czy ciężarówka. Włączając się do ruchu z bocznych ulic, rzadko kto się zatrzymuje i patrzy, czy można wjechać. Tam po prostu się jedzie i wszystko jakoś tak się domyka. Jeżdżąc skuterem po mieście jesteśmy też narażeni na kontrolę policji. Są to regularne łapanki, zwłaszcza osób jeżdżących bez kasków i oczywiście ludzi z zachodu. Z policyjnej obławy trzeba się wykupić. Zazwyczaj 1-2 $ załatwiają sprawę.
Alternatywą dla skutera, zwłaszcza na krótszych dystansach, będzie też rower.
Ostatnia opcja, która nam zostaje to spacer. Ale nie nastawiajcie się na miłe przechadzki alejkami  z przepięknymi widokami. Pieszy jest najniżej usytuowany w komunikacyjnej hierarchii. Nie ma chodników, a nawet jak są to zastawione skuterami, tuk tukami, śmieciami. Przejście przez ulice z początku przeraża. Nikt, absolutnie nikt nie zatrzyma się by przepuścić pieszego, nawet na pasach. Tam po prostu trzeba iść przez jezdnię a samochody i skutery będą Was omijać. Jak już nie będą miały innej opcji to wtedy dopiero zwolnią albo się zatrzymają. Wybierając się na spacer przygotujcie się też, zwłaszcza psychicznie, na natarczywych tuk tukowców. Będą do Was krzyczeć już z daleka, machać rękami, proponować swoje usługi, plany wycieczek. I tak na każdym skrzyżowaniu. Jeśli niedaleko siebie stoi 5 tuk tuków to najpewniej dostaniecie 5 ofert. To nic, że odmówiliście juz dwóm pierwszym panom, pozostali trzej też spróbują swojego szczęścia 🙂

Ceny

Phnom Penh zaskoczyło nas stosunkowo wysokimi jak na Azję cenami. Ma to głownie związek z obecnym kursem dolara amerykańskiego, bo, tu ciekawostka, jest to powszechnie używana waluta w Kambodży. Oczywiście jest też waluta lokalna, riel, którego kurs do dolara wynosi 4000:1. Jeśli coś kosztuje mniej niż dolara, resztę dostaniemy w rielach, którymi później bez problemu można wszędzie płacić.
Pokoje zaczynają się od 8$, ale bez klimatyzacji i raczej z dala od wszystkiego. Okolice centralne z klimą to około 20 dolarów za niższej klasy lokum. Łóżko w dormie znajdziemy od 5$ wzwyż. Oczywiście są też hotele o wyższym standardzie.
Jedzenie jest sporo droższe niż w sąsiednich krajach. Stosunkowo mało tu dobrego streetfoodu, stad konieczność stołowania się w knajpkach. Można znaleźć dania od 3$, ale to raczej rzadkość i naprawdę trzeba poszukać. Częściej spotykane ceny to 5-6$. Natomiast zupka ryżowa ze straganu to 1,5-2$.
Skuter wypożyczymy za 5-7$ za dobę, 1 litr benzyny niecałe 75 centów.
Ceny tuk tuków zależą od zdolności negocjacyjnych, ale raczej nie mniej niż 3$ za krótki kurs.
Ceny za bilety wstępu
Muzeum Tuol Sleng – 3$ + 3$ za audio guide (opcjonalne)
Pola Śmierci – 6$ w tym audio guide (brak w jęz. polskim) + przejazd tuk tukiem około 15$ w dwie strony
Pałac Królewski – 6$
Co zobaczyć w Phnom Penh Pałac Królewski

Pałac Królewski

Jeśli macie inne pomysły na to co zobaczyć w Phnom Penh lub jakiekolwiek pytania czy komentarze, piszcie śmiało!

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest
  • Rafbus

    Witam, z tej strony Rafał z Białegostoku, miłośnik komunikacji miejskiej, dawniej w Polsce teraz i poza Polską, np w maju 2017 planujemy odwiedziny Mongolskiej stolicy Ułan Bator, Potem może będzie właśnie Kambodża i Phnom Penh. Piszę właśnie w sprawie komunikacji miejskiej, która z tego co wiem została uruchomiona w roku 2014. Ten artykuł jest z bieżącego roku, czyżby komunikacja miejska znów została „zamurowana”? Pytam nie bez przyczyny, ale to już w korespondencji meilowej. Pozdrawiam Rafał

    • Ale Jazda

      Cześć Rafał. W czasie naszego pobytu w Phnom Penh nie natrafiliśni na opcję komunikacji miejskiej, na żaden autobus ani przystanek, a chodziliśmy sporo po mieście. Również Google maps nie pokazuje opcji transportu publicznego w Phnom Penh a w każdym innym azjatyckim kraju ta aplikacja działała nam doskonale do wyszukiwania połączeń (w tym dokładnej lokalizacji przystanków) w obrębie miast i poza nimi. Korzystaliśmy z niej w 99% i zawsze prawidłowo wskazywała trasy metra, autobusów, pociągów. Skoro mieli uruchomić komunikację miejską w Phnom Penh to może są jakieś autobusy kursujące po mieście. Ale w takim razie albo przez te kilka dni mieliśmy pecha i nie udało nam się na nie trafić, albo ewidentnie brakuje informacji dla podróżnych. Jeśli to prawda to szkoda bo na pewno bardziej wolelibyśmy skorzystać z autobusów niż z tuk tuków. Chętnie poznamy przyczynę pytania, więc czekamy na maila 🙂 Pozdrawiamy!