Bezpieczeństwo w Rio. Mity vs rzeczywistość.

Bezpieczeństwo w Rio. Mity vs rzeczywistość.

Wychodząc na ulicę Rio, za każdym razem trochę ryzykujesz. Czy to jako mieszkaniec czy jako turysta. Szacuje się, że co 2 minuty ktoś zostaje tu raniony bronią. Większość tych przypadków dotyczy okalających miasto ze wszystkich stron faveli, jednak napady z bronią w ręku w centrum miasta i przy turystycznych atrakcjach to niestety przykra codzienność. Czasem mamy wrażenie, że bezpieczeństwo w Rio to też kwestia szczęścia i przypadku.

Pierwsze chwile w Rio

Lądujemy na oddalonym o 20 km lotnisku chwilę przed 23. Niestety na transport publiczny nie ma co liczyć. Taksówki kosztują fortunę. Na szczęście udaje nam się przyłączyć do kursu Uberem z dwójką młodych ludzi. Nasz kierowca jest przemiły. Nasłuchaliśmy się masy historii jeszcze w Polsce, konfrontujemy więc ich prawdziwość.

Bardzo kradną?

Bardzo!!! odpowiada Diogo z najszczerszym uśmiechem.

Przejeżdżamy na czerwonym świetle. „Tutaj lepiej się nie zatrzymywać na światłach nocą. Za duże ryzyko napadu.”

Zapowiada się ciekawie.

Miasto za dnia i nocą

Następnego dnia niepewnie opuszczamy dom Mariny, która przyjęła nas do siebie aż na tydzień. Okolica jest przyjemna, sporo ludzi, sklepów i barów. To jedna z lepszych dzielnic miasta, więc nie obawiamy się wziąć ze sobą telefonów i aparatu. Idziemy na spacer w stronę wody a potem Uberem mkniemy na Praia Vermelha, skąd rozpoczyna się krótki trekking na wzgórze Urca. Jeszcze przed wejściem na szlak, za każdym razem przed wyjęciem aparatu z plecaka, rozglądamy się czy można, czy nikt się nam dziwnie nie przygląda. Może jednak popadamy w paranoję?

Wieczorem idziemy na Lapę, dzielnicę znaną ze starych budynków i imprezowego klimatu, tłumnie odwiedzaną przez amatorów tanich drinków, muzyki i tańców. Tym razem bierzemy ze sobą tylko stary telefon i trochę gotówki. Kilka minut spacerem ze stacji metra i już jesteśmy pod starym akweduktem gdzie tętni życie nocne. Czas na degustację najsłynniejszego drinka w Brazylii, czyli caipirinhi. Zwłaszcza, że cena zachęca! 5 reali (~5,50 PLN) za cenę podwójnej a może i potrójnej polskiej dawki to jak za darmo 🙂

Przeciskając się przez tłumy (w końcu jest piątek!) robimy rundę po okolicy. Wszędzie gra muzyka, jest mnóstwo ludzi a na każdym rogu stoi patrol policji. Wracamy do tego samego stanowiska po kolejną caipirinhę a tam już czeka na nas spontaniczne street party. Ktoś przyniósł wielki głośnik i wszyscy tańczą na ulicy. Naprawdę miło przebywa się wsród ludzi, którzy uśmiech i sambę mają chyba w genach! Może to rozluźniająca moc procentów a może atmosfera i uśmiechnięci ludzie dookoła, ale czujemy się bardzo bezpiecznie. Aż trudno nam pomysleć, że mogłoby się tu stać coś złego.

Na Lapę wracamy kolejnego popołudnia razem z dwójką lokalnych Couchsurferów by zobaczyć okolicę za dnia. Jest sobota, znów wszędzie tłumy, na ulicach rozstawione stragany z jedzeniem i rękodziełem. Próbujemy lokalnych przysmaków, słynnego acai, robimy sobie zdjęcie przy najsłynniejszych schodach w Rio. I znów myślimy sobie, że chyba nie jest tu tak źle.

Kwestia przypadku

Kilka dni później spotykamy kolegę, który zatrzymał się w hostelu w dzielnicy Lapa. Tym razem, w środku tygodnia, i my czujemy się tam inaczej. Jest jakoś nieswojo, mało ludzi. Opowiada jak jego współlokatorki napadli z bronią przy tych samych kolorowych schodach, przy których my robiliśmy sobie zdjęcie. O 10 rano. I nie pomogło schowanie rzeczy do paska na biodra bo zwyczajnie złodzieje je przeszukali. Takich zasłyszanych historii było całe mnóstwo. W różnych miejscach, o różnych porach dnia. Copacabana, Ipanema, Lapa. Nie ma reguły. Zazwyczaj od turystów bo ci są bardziej nieświadomi i często tracą czujność.

Z perspektywy mieszkańca

Ale Rio nie bywa łaskawe również dla jego mieszkańców. Z tym, że oni już wiedzą których miejsc unikać i na co uważać. Od Mariny słyszmy „Nie idźcie tam gdzie nie ma ludzi. Starajcie się nie spacerować po nocy. Nie trzymajcie telefonu w ręku bo ktoś zwyczajnie może go wyrwać.”

To raczej kwestie oczywiste. Marina jest uważna. W Rio mieszka od kilku lat, do pracy jeździ metrem, ale potem często używa Ubera. „Jak jedzie się we dwójkę wychodzi prawie tyle samo co za komunikację, a jest o wiele bezpieczniej. Raz jechałam autobusem i wszedł facet z pistoletem. Nie było wyjścia, każdy musiał oddać to co miał.”

Opowiadamy jej o bezpieczeństwie w Europie, Australii czy Azji. O tym jak ludzie zostawiali nam domy pod opieką, o nocnych spacerach po Warszawie, o tym, że będąc w Azji ani razu nie przyszło nam do głowy, że ktoś mógłby do nas podejść i od tak przystawić do głowy pistolet. Na drugi dzień słyszymy „Rozmowa z wami dała mi dużo do myślenia. My tutaj jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale to przecież nie jest normalne, prawda?”

Wieczór w faveli

W Rio spotykamy się z Kashirą, czyli Kasią Stocką, która jako pierwsza Polka poprowadziła korowód na sambodromie podczas karnawału w 2016. Umawiamy się na wieczór w szkole samby, która, jak wszystkie, znajduje się w faveli. Aplikacja kierowcy Ubera zaczyna świecić się na czerwono – to ostrzeżenie przed wjazdem w niebezpieczną okolicę. Nagle krajobraz się zmienia, jest ciemniej i brudniej. Ale też o wiele więcej się dzieje. Mimo późnej godziny jest mnóstwo ludzi, plastikowe stoliki okolicznych barów są pełne, dzieci biegają po ulicy, wymalowane nastolatki spacerują w bardzo kusych spodenkach i topach. Może poza strojami, bardzo przypomina to niektóre azjatyckie miasteczka.

Wysiadamy pod szkołą i czujemy się jak na celowniku. Ewidentnie wyróżniamy się z tłumu. Spacer po okolicy, mimo, że niczego ze sobą nie mamy, niestety nie wchodzi w grę.

Faveli nie można jednak generalizować. Zdecydowana większość jej mieszkańców to prości i skromni ludzie, których zwyczajnie nie stać na mieszkanie w normalnym bloku. Bo może nie wszyscy wiedzą, ale favele to nie tylko prowizoryczne zabudowania na zboczach otaczających miasto. Favele są też wewnątrz tych lepszych dzielnic, przy atrakcjach turystycznych, wszędzie tam gdzie była możliwość do ich powstania. Rio to miasto dysproporcji, jest drogo a mnóstwo ludzi żyje tu za grosze. Niestety wśród tych dobrych mieszkają ci źli, którzy wychowali się w przemocy i przyjmują ją za normę, degeneraci, dealerzy i ich ofiary, czyli uzależnieni od narkotyków. To oni stanowią problem tego cudownego miasta.

Zasada ograniczonego zaufania

Jak nieprzyjemne jest takie podejście do ludzi, diametralnie inne niż np. w Australii. Tam na początek dajesz komuś kredyt zaufania, tu wręcz przeciwnie. Takie są zasady, że nieznajomym się nie ufa. Stwarza to dystans i niepotrzebne uprzedzenia. Wielokrotnie łapaliśmy się na tym, że ktoś gorzej ubrany, stojący w wąskiej ulicy wzbudzał nasz niepokój. Zamiast cieszyć się miastem człowiek zastanawia się czy kolejny dzień obejdzie się bez przykrych przygód. Tak nie powinno być, ale niestety jest i trzeba zwyczajnie zaadaptować się do lokalnych warunków.

ABC bezpieczeństwa

Niestety nie ma zasady, która pozwoliłaby uniknąć przykrych sytuacji na ulicach Rio. Szansę kradzieży lub napadu chyba można ocenić tak: albo będziesz mieć pecha, albo szczęście. I nie można tego przewidzieć, ale można trochę to ryzyko zmniejszyć. Lepiej być tego świadomym niż bujać w obłokach a potem płakać nad utratą telefonu czy zdjęć. Oto kilka praktycznych wskazówek:

  • Jeśli bardzo bardzo bardzo ci na czymś zależy, zostaw to w bezpiecznym miejscu. Po co kusić los.
  • Nie obwieszaj się biżuterią, markowymi ciuchami i przyciągającymi wzrok kolorami. W większości przypadków i bez tego widać, że jesteś gringo 😉
  • 2-3 osoby mogą taniej i bezpieczniej przemieszczać się po mieście Uberem. Polecamy także aplikacje 99Taxis oraz Cabify.
  • Aparat lepiej nosić w plecaku albo w torbie i wyjmować tylko do zdjęć.
  • Jeżeli nosisz przy sobie kartę bankową, ustaw na niej niewielki limit. Ktoś może cię zmusić do wypłaty pieniędzy z bankomatu.
  • Nie walcz z kimś kto trzyma broń bo z pewnością jej użyje. Możesz stracić więcej niż pieniądze.

Nie chcemy straszyć, bardziej uświadomić. Czasem lepiej mieć mniej zdjęć a dobre wspomnienia. A Rio jest cudowne i będzie co wspominać!Bezpieczeństwo w Rio

Podoba się? Udostępnij... 🙂 Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest